logotype

Nadchodzące imprezy

Dla organizatorów

Organizujesz konwent, pokazy gier albo turniej i chcesz zareklamować swoją imprezę? Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript., a zarówno w tym polu, jak i na stronie głównej naszego portalu pojawi się stosowne ogłoszenie.

Zebrano - T-40 z DSzK

Latem 1941 roku obok nieprzeliczonych T-26 i BT, wielowieżowych T-28 i T-35 oraz wczesnych T-34 i KW Armia Czerwona używała także trzech typów czołgów pływających: T-37A, T-38 i T-40. Do niedawna ich dostępność w typowo bitewniakowych skalach była bardzo kiepska: w mojej ulubionej skali 1/100 (15 mm) tylko T-38 doczekał się wydania przez Battlefront, zaś dwie pozostałe konstrukcje można było kupić tylko od niewielkich film z Wielkiej Brytanii (i nie zawsze były to udane modele). Niedawno jednak sytuacja uległa znacznej poprawie za sprawą firmy Zebrano, która wydała wszystkie trzy tanki – a dziś przyjrzymy się najnowocześniejszemu z nich, czyli T-40.

(Na wstępie przepraszam za kiepską jakość niektórych zdjęć, ale robiłem je jeszcze poprzednim urządzeniem).

Rozpoznanie

W ofercie Zebrano znajdziemy dwie wersje czołgu T-40: standardową z wukaemem DSzK kalibru 12,7 mm i późniejszą z działkiem TNSz kalibru 20 mm. Oba modele różnią się wyłącznie jarzmem odlanym wraz z lufą, zaś pozostałe elementy są identyczne.

Jak wskazuje tytuł artykułu, wybrałem słabiej uzbrojony pojazd – przy zakupie wyszedłem z założenia, że jeden radziecki pojazd z 20 mm działkiem na początek starczy.

Choć obecnie już tylko Moje Hobby regularnie sprowadza modele Zebrano, to T-40 można jeszcze kupić w kilku innych. Cena obu wersji czołgu wynosi około 33 złotych.

Pakowanie

Czołg został zapakowany w standardowe, kwadratowe pudełko z kartonu. Na górze wieczka widnieje całkiem ładna ilustracja (niestety w przypadku nowszych modeli rysunki zastąpiono renderami), a na bokach nazwa pojazdu w dwóch językach i inne podstawowe informacje.

W środku były trzy woreczki strunowe: pierwszy z dużymi elementami, drugi z mniejszymi i trzeci z malutkim arkusikiem kalkomanii. Całą zawartość owinięto w pasek folii bąbelkowej.

Montaż i jakość

W większym woreczku znalazły się cztery części: kadłub, wieża i prawa oraz lewa gąsienica, obie odlane z kołami i boczną ścianą wanny. Co ciekawe, osłona zamocowana na kadłubie po prawej stronie wieży też wygląda na osobny element, bo widać pod nią delikatną szczelinę, ale mimo tego raczej została odlana wraz z resztą (na zdjęciach na Moje Hobby też jest już na miejscu, a nie wyobrażam sobie, żeby producent naklejał akurat ten jeden kawałek we wszystkich modelach).

Z kolei do woreczka z mniejszymi elementami zapakowano dwa reflektory, właz dowódcy, turbinę, ster, lufę wukaemu DSzK wraz z jarzmem i lufę kaemu DT. W moim zestawie znalazłem też dodatkowy kawałek żywicy, który wziąłem za kolejną część steru (stąd jego obecność na zdjęciu), ale ostatecznie okazał się niepotrzebny.

Widoczna powyżej lufa kaemu DT, choć bardzo ładna, jest niezwykle drobna. Nie ma sensu przyklejać jej w modelu przeznaczonym do gry, bo odpadnie i zgubi się przy pierwszej okazji.

Ostatnim elementem zestawu jest arkusz z kalkomaniami, który kształtem różni się od tych dołączanych do zrecenzowanych wcześniej czołgów T-34, T-50 i T-70M, ale ma bardzo podobną zawartość: czerwone gwiazdki (sześć zamiast pięciu) i cyfry od zera do pięciu (w tej samej ilości co wcześniejszy arkusz).

Żywiczne elementy są odlane nieźle, choć tu i ówdzie można dostrzec pewne wady. Kadłub mojego egzemplarza ma z przodu mały bąbel powietrza, tylne błotniki są delikatnie powyginane (co w sumie nadaje im realistyczny wygląd, bo na polu walki błotniki szybko się deformowały albo odpadały), a u dołu było nieco nadmiarowej żywicy (choć mniej niż w samochodach pancernych wz. 34), którą bez problemu odciąłem. Bąbel powietrza znalazłem też z tyłu lewej gąsienicy, na prawej zaś trafiło się drobne przesunięcie formy lub podobny błąd odlewu. Z kolei właz miał od wierzchniej strony nadlewkę, którą z łatwością spiłowałem.

Za wadę odlewu można by też uznać wgłębienie w walcu u dołu wieży, jednak nie przeszkadzało ono we włożeniu jej do kadłuba – tym bardziej, że zamocowałem ją na magnes.

Podczas montażu niemal wszystkie części wklejamy do odpowiednio odlanych otworów, co znacznie ułatwia składanie pomimo braku instrukcji. Jedynym wyjątkiem jest lufa karabinu DT, która nie ma swojego wgłębienia w jarzmie, ale – jak już napisałem – jest ona zdecydowanie zbyt delikatna, by stosować ją w modelu do gry.

Z kolei właz w wieży należy przykleić do dwóch zawiasów, co ułatwia zamontowanie go w pozycji otwartej. Jeśli się na to zdecydujemy, na wszelki wypadek warto wzmocnić go czymś z tyłu, by nie odpadł podczas gry lub transportu.

Spasowanie części jest bardzo dobre i w gotowym czołgu nie ma właściwie żadnych większych szpar, choć planuję nieco poprawić GS-em miejsca styku kadłuba z gąsienicami. Z początku wydawało mi się, że do uzupełnienia jest też przestrzeń między przednimi błotnikami a wystającymi obok gąsienic trójkątami, jednak po spojrzeniu na zdjęcia pojazdów okazało się, że te trójkąty są do wycięcia, bo na czołgach niczego podobnego nie było.

Aby zwiększyć wytrzymałość lufy DSzK, producent tradycyjnie zatopił w niej kawałek miedzianego drutu. W moim egzemplarzu drucik nieco wystaje z przodu, ale widać to jedynie z bardzo niewielkiej odległości, a podczas gry nikt tego nie dostrzeże.

W przeciwieństwie do T-37A i T-38 śruba i ster T-40 montowane były we wnęce z tyłu kadłuba – i tak samo jest w modelu Zebrano. Rozwiązanie to powinno skutecznie chronić te elementy przed uszkodzenie, jeśli jednak ktoś woli ich nie przyklejać, to… ma na to historyczne usprawiedliwienie. Na przełomie sierpnia i września 1941 roku ruszyła produkcja „lądowej” wersji T-40 nazwanej T-30, która była pozbawiona napędu do pływania (więcej na jej temat poniżej).

Gotowy, złożony czołg wygląda wspaniale. Świetnie odwzorowano na nim detale w postaci nitów, wizjerów czy włazów technicznych, a także zewnętrzną fakturę gąsienic, jakże często pomijaną w modelach do gry. W porównaniu z planami T-40 Zebrano wypada znakomicie, a i skalę trzyma bardzo dobrze.

A skoro pojazd można złożyć z otwartym włazem, to przymierzyłem do niego metalowego radzieckiego pancerniaka z gry Flames of War, który pasuje całkiem nieźle (choć niewiele widzi zza włazu).

Zastosowanie

Z fabryk wyjechało około 300 egzemplarzy T-40 w wersji pływającej, co jest dość niewielką liczbą jak na warunki radzieckie. W jednostkach szkolnych pojazdy te przetrwały aż do 1946 roku, lecz w boju były używane jedynie w latach 1941–2.

T-40 w służbie Armii Czerwojen, Front Kaliniński, zima 1942 roku. Źródło: Maksym Kołomyjec, „T-37, T-38, T-40” (Wydawnictwo Militaria)

Jak wspomniałem powyżej, pod koniec lata lub na początku jesieni 1941 roku ruszyła produkcja uproszczonej, „lądowej” wersji czołgu oznaczonej T-30 (czasami w literaturze można też spotkać nazwę T-40S). Co ciekawe, pojazdów tych wyprodukowano więcej niż wariantu pływającego, a ponadto służyły one dłużej – trafiłem na zdjęcie T-30 zniszczonego przez Finów latem 1944 roku. Z zewnątrz uproszczona wersja wyróżniała się brakiem śruby i steru z tyłu oraz falochronu z przodu, a w późniejszych egzemplarzach usunięto też wnękę na śrubę. Przeróbka modelu Zebrano nie powinna być bardzo skomplikowana. W założeniu wszystkie T-30 miały być uzbrojone w działka TNSz, ale ze względu na kłopoty z dostawami powstały też egzemplarze z karabinami DSzK. (Więcej na temat tej wersji można przeczytać w tym artykule na Tank Archives).

Dla miłośników bardziej ambitnych konwersji mam jeszcze jedną propozycję: około 25 sztuk T-30 zostało przerobionych na samobieżne wyrzutnie rakiet, które zamiast wieży miały zamontowane prowadnice M-8.

T-30 z wyrzutnią rakiet M-8. Źródło: Tank Archives

Pewna liczba czołgów T-40 została zdobyta i wcielona do służby przez Wehrmacht, lecz były wykorzystywane głównie do ochrony tyłów, a rzadziej jako dodatkowe pojazdy rozpoznawcze. Oprócz tego co najmniej jeden czołg tego typu był używany przez sprzymierzoną z Niemcami armię rumuńską.

Zdobyczny T-40 z jednostki sanitarnej pułku przeciwlotniczego General Göring, wiosna 1942 roku. Źródło: Panzer Tracts No.19-2

Podsumowanie

T-40 z kaemem DSzK to kolejna ciekawa propozycja od Zebrano, która łączy nietypowy temat ze świetnym wykonaniem. Za wyjątkiem niezwykle drobnej lufy karabinu DT model nie ma delikatnych części (jak to bywa z produktami tej firmy), dzięki czemu powinien się nieźle sprawdzić na figurkowych polach bitew.

Dodaj komentarz
Prosimy o zachowanie kultury. Wulgarne komentarze będą usuwane.


Kod antyspamowy
Odśwież

2009–2021, TheNode.pl Disclaimer
Template designed by Globberstthemes