logotype

Nadchodzące imprezy

Dla organizatorów

Organizujesz konwent, pokazy gier albo turniej i chcesz zareklamować swoją imprezę? Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript., a zarówno w tym polu, jak i na stronie głównej naszego portalu pojawi się stosowne ogłoszenie.

Zebrano - T-70M

Minął już ponad miesiąc od publikacji recenzji ciągnika Komintern, więc najwyższa pora przyjrzeć się kolejnemu modelowi od białoruskiej firmy Zebrano Model. Tym razem pod lupę biorę konstrukcję bojową: radziecki lekki czołg T-70, a właściwie jego późną, zmodernizowaną wersję T-70M.

Latem 2018 roku zrecenzowałem już 15 mm model tego czołgu od Plastic Soldier Company, więc przy okazji porównam oba pojazdy. Już teraz powiem, że wynik starcia będzie druzgocący dla jednego z uczestników.

Rozpoznanie

Firma Zebrano zaktualizowała niedawno katalog modeli w skali 1/100 dostępny na swojej stronie internetowej, dzięki czemu znajdziemy w nim recenzowany poniżej czołg. Niestety, nie dowiemy się o nim za wiele – na stronie jest tylko grafika z okładki wraz z podaną skalą i numerem katalogowym.

Warto jednak zwrócić uwagę na widniejący pod ilustracją dopisek „This model was developed by S. Konovalov”. Z moich dotychczasowych doświadczeń wynika, że to zdanie można uznać za symbol wysokiej jakości modelu – co cieszy tym bardziej, że od pewnego czasu pan Konowałow odpowiada za wszystkie nowe produkty Zebrano w skali 1/100.

T-70M to trzeci z czterech modeli, jakie zakupiłem w sklepie Moje Hobby (modele Zebrano można też znaleźć w Martoli, Jadar Hobby, Exito, plastmodel.pl czy Agtomie). Czołg kosztował mnie niecałe 32 złote, co uważam za bardzo dobrą cenę.

Pakowanie

Podobnie jak poprzednie modele Zebrano w skali 1/100, czołg T-70M zapakowano w małe, kwadratowe kartonowe pudełko. Wewnątrz części były w woreczkach strunowych (dwie najmniejsze – lufa i właz z wieży – umieszczono w osobnym woreczku), a całość zabezpieczono paskiem folii bąbelkowej.

Jakość i montaż

Model T-70M składa się z sześciu elementów:

  • kadłuba (odlanego wraz z zamkniętym włazem kierowcy i zapasowym kołem),
  • prawej gąsienicy z kołami i boczną płytą wanny,
  • lewej gąsienicy z kołami i boczną płytą wanny,
  • wieży,
  • włazu dowódcy,
  • lufy armaty 45 mm.

Oprócz tego w pudełku znajdziemy mały arkusz kalkomanii z białym cyframi od 0 do 5 i czerwonymi gwiazdami. Dokładnie takie same „kalki” dołączono do recenzowanych wcześniej modeli T-34 obr. 1941 i T-50.

Wszystkie części są odlane z szarej żywicy, a w lufie dla wzmocnienia zatopiono kawałek miedzianego drutu. Odlewy są wysokiej jakości, choć mam do nich kilka zastrzeżeń.

Pierwsze dotyczy drobnych braków na trzech częściach. U dołu wieży z przodu powstał mały bąbel powietrza, który na szczęście jest ledwie widoczny i to tylko, gdy patrzymy z na pojazd z poziomu stołu. Gorzej, że z tyłu obu gąsienic na wysokości kół napinających są małe otwory, które wymagają zaszpachlowania lub zamaskowania błotem.

U dołu wieży powinien znajdować się walec do włożenia w otwór w kadłubie. Niestety w moim egzemplarzu „walec” był tak wklęsły w środku, że właściwie był pierścieniem. Musiałem go nieco przyciąć, by spasować z kadłubem. Mimo to wieża dalej chodziła opornie, więc ostatecznie ściąłem wszystko u jej spodu i zamocowałem ją na magnes. (Na zdjęciu wyżej widać już spód wieży po ścięciu pozostałości walca).

Na elementach kadłuba znalazły się drobne nadlewki. O ile te między kołami są niemal niewidoczne i bardzo delikatne (a więc łatwe do usunięcia), to z tyłu kadłuba coś się przesunęło (zgaduję) i w lewym dolnym rogu było wyraźnie więcej żywicy, która na dodatek nachodziła na mocowanie lewego koła napinającego.

Drobnej obróbki wymagałby też właz dowódcy, gdybym chciał przykleić go w pozycji zamkniętej (na zdjęciach widać, że z przodu jest nieco uniesiony). Do montażu w pozycji otwartej nie było to konieczne.

Nadlewki znalazłem też w na częściach z gąsienicami, w miejscach łączenia z kadłubem. By móc złożyć pojazd, musiałem je usunąć, co było bardzo proste. Pomijając tę drobną niedogodność, części kadłuba były spasowane bardzo dobrze, choć z przodu widać drobne szczeliny, które na wszelki wypadek planuję zaszpachlować.

Gotowy model prezentuje się… naprawdę świetnie. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że z całej mojej kolekcji 15 mm pojazdów T-70M jest najładniejszy i najwierniejszy oryginałowi. Ma wiele drobnych detali, które inni producenci często pomijają: nity, reflektor, haki do unoszenia wieży itp. Wszystkie te elementy są wyraźne i nie ma obawy, że znikną pod pierwszą warstwą farby (wyjątkiem mogą być delikatne faktury kratek nad chłodnicą i silnikami – ale jeszcze się o tym przekonamy).

Właściwie jedynym brakującym detalem jest lufa karabinu maszynowego sprzężonego z armatą. Na szczęście łatwo ją dorobić z drutu, co zresztą jest lepszym wyjściem niż delikatna lufa z żywicy – choć w innych modelach Zebrano znajdziemy zdecydowano się na takie rozwiązanie.

Bardzo ładnie odwzorowano fakturę gąsienic, choć jedynie z zewnątrz, bo jednoczęściowe odlewy nie pozwalają na uzyskanie takich detali po wewnętrznej stronie. Mimo to pod tym względem T-70M od Zebrano jest w czołówce – ładniejsze „gąski” miały tylko stare modele PSC, ale tamte były wieloczęściowe.

Podobnie jak recenzowany wcześniej Komintern, czołg T-70M idealnie trzyma skalę, nawet jeśli chodzi o takie wymiary, jak prześwit czy szerokość gąsienicy.

Wcześniej wspomniałem o montowaniu włazu dowódcy w pozycji otwartej. Choć właz ten był już osobnym elementem choćby w T-34 od Zebrano, to w tamtym modelu właściwie nie przewidziano przyklejenia go inaczej niż płasko na dachu. Dla odmiany w T-70M mamy nie tylko zawiasy na wieży, które ułatwiają „otwarcie” włazu, ale też spore zagłębienie pod nim, gdzie możemy wkleić dowódcę.

Na potrzeby recenzji umieściłem w nim metalowego i plastikowego czołgistę z Flames of War (Battlefront). Metalowy wypadł lepiej, bo jest szczuplejszy od nowszego kolegi z plastiku, a jednocześnie bardziej wystaje zza włazu (co oczywiście zależy od wzoru).

Porównanie

Przejdźmy do zapowiedzianego na wstępie pojedynku modeli Zebrano i Plastic Soldier Company. Na pierwszy rzut oka widać, że czołg PSC jest znacznie większy – a jak już wspomniałem, pojazd Zebrano trzyma skalę doskonale.

Kolejny aspekt to detale. T-70M Zebrano jest bardziej szczegółowy, T-70 PSC zaś zdecydowanie uproszczony. Nity na modelu PSC są znacznie drobniejsze, choć dla odmiany siatki osłaniające wloty powietrza mają znacznie mocniej zarysowaną fakturę.

Wreszcie wiele elementów wyraźnie różni się kształtem – spójrzcie na włazy kierowcy i dowódcy czy nawet na całe wieże! Czołg od białoruskiej firmy jest znacznie lepszym odwzorowaniem oryginalnego pojazdu niż jego brytyjski konkurent. A na domiar złego T-70 od PSC jest hybrydą kilku wersji, o czym wspominałem w recenzji.

Zastosowanie

Czołgi T-70 weszły do produkcji wiosną 1942 roku. Model Zebrano przedstawia jednak zmodernizowaną wersję, na dodatek w późnej wersji produkowanej w zakładach GAZ od października 1943 roku. Jeśli więc ktoś jest purystą, niech używa czołgu Zebrano w starciach mniej-więcej z ostatniego 1,5 roku wojny.

W trakcie II wojny światowej oprócz armii radzieckiej czołgi T-70M trafiły także do formowanych na terenie ZSRR oddziałów czechosłowackich i polskich. Od października 1943 roku do lata 1944 czechosłowackie wozy brały udział w normalnych działaniach bojowych, później skierowano je do zadań pomocniczych (ochrony sztabów, zadania łącznikowe itp.).

Polski czołg T-70M na powojennej paradzie

W Wojsku Polskim T-70M z początku osłaniały sztaby, pozorowały ataki czy brały udział w zasadzkach, ale od lutego 1945 roku 1. Batalion Rozpoznawczy używał ich podczas działań bojowych. Po wojnie, w latach 1946–7, kilka pojazdów skierowano do walki z Ukraińską Armią Powstańczą.

Zdobyczny niemiecki T-70 ciągnący armatę ZiS-3

Armia niemiecka zdobyła kilkadziesiąt czołgów T-70 i T-70M, których używały jednostki piechoty i policyjne. Wozy ze zdemontowanymi wieżami służyły za ciągniki dział, a wieże trafiły na co najmniej jeden pociąg pancerny.

Niemiecki pociąg pancerny z wieżami czołgów T-70 i T-34

(Powyższą sekcję napisałem na podstawie albumu Maksima Kołomyjca i Michaiła Swirina T-70, Wydawnictwo Militaria, Warszawa 2007).

Podsumowanie

Lekki czołg T-70M od firmy Zebrano to naprawdę świetny, bardzo dokładnie wykonany model za całkiem niewygórowaną cenę. Nawet jeśli wymaga nieco pracy z dopasowaniem części czy uzupełnieniem nielicznych ubytków, to efekt końcowy jest tego zdecydowanie warty.

Dodaj komentarz
Prosimy o zachowanie kultury. Wulgarne komentarze będą usuwane.


Kod antyspamowy
Odśwież

2009–2021, TheNode.pl Disclaimer
Template designed by Globberstthemes