logotype

AWACS: Gulf War - Pierwsze wrażenia

Hind Commander nie zdobył jeszcze mocnego przyczółka w naszym bitewniakowym światku, a Assault Publishing we współpracy z Odziałem Ósmym wydało już kolejną grę – Arm Weapons And Climb Solo: Gulf War. System znacznie różni się od swojego poprzednika: mieści się w jednym pudełku, opisuje konkretny konflikt, dość mocno ogranicza wybór jednostek i kładzie nacisk na zabawę w pojedynkę. Jak te rozwiązania spisują się w praktyce? Czy warto zainteresować się systemem? Odpowiedzi na te pytania postaram się udzielić w poniższej recenzji.

Rozpoznanie

Arm Weapons And Climb Solo: Gulf War (w skrócie AWACS) skupia się na walkach powietrznych z niewielkim udziałem obrony przeciwlotniczej i celów naziemnych. Jak łatwo wywnioskować z podtytułu, rozgrywane starcia umiejscowione zostały podczas I wojny w Zatoce Perskiej. Jednak, jak zaznacza autor, scenariusze są jedynie inspirowane wydarzeniami tego konfliktu, a rozgrywka nastawiona jest na szybką, filmową akcję, a nie dokładne odwzorowanie pola walki. Nie jest to jednak nic nadzwyczajnego – gry Marcina Gerkowicza zawsze były nastawione bardziej na zabawę, niż realizm.

Zupełną nowością jest za to fakt, że mamy do czynienia z grą jednoosobową. Jak możemy przeczytać zarówno na stronie internetowej, jak i na pudełku, ma to być „mądrzejsza alternatywa dla marnowania czasu przy grach komputerowych czy serialach telewizyjnych”. Brzmi całkiem nieźle, ale ja mam wątpliwości – dla mnie spotkania z innymi ludźmi zawsze były nieodłączną częścią bitewnego hobby. Na szczęście jest możliwość rozgrywania części scenariuszy z żywym przeciwnikiem – ale o tym za chwilę.

Zawartość zestawu

AWACS jest pakowany w pudełko o dość ciekawym rodowodzie – pierwotnie wzór jest przeznaczony dla bielizny erotycznej. Jednak nowy nadruk skutecznie ukrywa tę przeszłość pod pustynnym kamuflażem, dużym, kolorowym logiem gry z przodu i wyczerpującym tekstem z tyłu. Do pełni wizualnego szczęścia brakuje tylko większego zdjęcia z przykładowej rozgrywki, które dalej rozbudzałoby zainteresowanie potencjalnego nabywcy.

Pewne podejrzenia budzi we mnie solidność pudełka, gdyż po jego podniesieniu odniosłem wrażenie, że z przyjemnością otworzyłoby się pod ciężarem modeli. Marcin zapewnia, że jest to niemożliwe, więc nie zamierzam się dalej nad tym rozwodzić. I tak zadanie pudełka kończy się na dostarczeniu gry w całości do klienta.

Zawartość pudełka to, zgodnie z zapowiedziami, wszystko, co potrzebne do gry. Znajdziemy w nim:

  • książeczkę z zasadami i scenariuszami,

  • kartę ze współczynnikami wszystkich jednostek,

  • kartę ze znacznikami do wycięcia,

  • zestaw kostek,

  • 62 podstawki,

  • 62 modele w pakunku z cienkiej pianki.

Brakuje tylko miarki, narzędzi modelarskich i farb do wykończenia modeli, ale to każdy gracz powinien mieć.

Zacznijmy może od mniej emocjonujących rzeczy. Dołączone do gry kostki są w dwóch rozmiarach i pięciu kolorach. Duże przeznaczone są do rzutów, małe do zaznaczania amunicji, przy czym każdy kolor oznacza inny typ broni: czerwone oznaczają rakiety powietrze-powietrze krótkiego zasięgu, zielone rakiety długiego zasięgu, białe – dalekiego zasięgu, a czarne broń powietrze-ziemia.

Podstawki znane są tym, którzy śledzą ofertę Assault Publishing. Mają wymiary 2x2cm i wykonane są z czarnego plastiku pokrytego z jednej strony białą warstwą akrylu, która ma pełnić rolę tekstury – sprytne rozwiązanie, gdyż w tak małych skalach standardowe posypki nie zawsze są dobrym wyjściem. Pierwotnie podstawki te były dedykowane do Hind Commandera, dzięki czemu modele możemy z powodzeniem wykorzystać w obu grach.

32 podstawki mają pośrodku dziurę służącą do zamontowania patyczka pod samolot. Patyczki każdy musi wykombinować samemu, co jednak nie powinno stanowić wyzwania.

Znaczniki służą do zaznaczania wysokości, na jakich znajdują się samoloty, uszkodzeń oraz jednostek niezidentyfikowanych. Wszystkie są dwustronne, przy czym ma to znaczenie wyłącznie przy znacznikach uszkodzeń – jedna strona oznacza jeden stracony punkt wytrzymałości, druga dwa. Znaczniki zostały wydrukowane na porządnym, grubym papierze, i są lepsze od znaczników do Hind Commandera – mniej podatne na zgięcia i rozwarstwienie.

Na tej samej jakości kartonie została wydrukowana karta ze współczynnikami jednostek. Ona także jest dwustronna, z jedną stroną opisującą siły amerykańskie, a drugą irackie.

Czas na figurki. Jaki sprzęt znajdziemy w zestawie? W przypadku sił amerykańskich są to:

  • 6 F-16,

  • 4 F-15,

  • 2 F-117,

  • 4 A-10,

  • 5 M1A1 Abrams.

Iraku bronić zaś będą:

  • 4 MiGi 29,

  • 6 Mirage F1,

  • 6 MiGów 21,

  • 5 9P117, czyli wyrzutni Scudów,

  • 5 9K33/SA-8,

  • 5 ZSU-24-3,

  • 10 T-72.

Dwa z tych wzorów – F-117 i Mirage F1 – to zupełnie nowe modele, z czego Mirage'y póki co nie będzie można zakupić osobno, a jedynie w ramach AWACS.

Wszystkie figurki zostały wykonane przez Oddział Ósmy, o których produktach pisaliśmy już wcześniej. Dla przypomnienia, modele są szczegółowo wyrzeźbione i starannie odlane, choć twardy metal odrobinę utrudnia usuwanie nielicznych zanieczyszczeń.

Za wyjątkiem irackich wyrzutni Scudów, wszystkie modele są jednoczęściowe. Do niedawna jednak F-15 i MiGi 29 były produkowane w dwóch częściach, a obecne odlewy są jedynie adaptacjami starych wzorów, przez co konieczne będzie uzupełnienie kilku szpar i przypiłowanie kilku nierówności. Na szczęście dotyczy to zaledwie 8 modeli.

Wreszcie podręcznik. Mały, bo zaledwie 12-stronicowy, wykonany jest w typowym dla Assault Publishing minimalistycznym stylu. Jedyne ilustracje, jakie w nim znajdziemy, to dwa zdjęcia z rozgrywki oraz ilustracja przedstawiająca strefy ognia i objaśniająca znaczniki na wewnętrznych stronach okładki. Jednak o ile w przypadku większego podręcznika taki minimalizm mógłbym przeszkadzać, o tyle w przypadku tak małej książeczki nie stanowi to problemu.

Dodaj komentarz

Prosimy o zachowanie kultury. Wulgarne komentarze będą usuwane.


Kod antyspamowy
Odśwież

2009 - 2018, The Node.pl Stopka redakcyjna, Disclaimer
Template designed by Globberstthemes