logotype

Mini-Mule - Ground Zero Games

Ground Zero Games to firma znana chyba każdemu amatorowi gier bitewnych w klimatach sci-fi, a to za sprawą dwóch systemów - Stargrunt i Full Thrust - oraz wielkiego wyboru modeli do tychże. Ostatnio dzięki uprzejmości MKG w moje ręce trafił pojazd dedykowany do Stargrunta w skali 15mm - Mini-Mule.

 

Rozpoznanie

Sklep internetowy GZG ma naprawdę imponującą liczbę produktów - sam dział 15mm figurek sci-fi zawiera 332 pozycje, a nie jest największy w sklepie! Wśród tej oferty znajdziemy zestawy piechoty podzielonej na różne frakcje (ludzkie i pozaziemskie), tereny oraz modele pojazdów (ogólnoludzkie i obce).

Opisywany tu model Mini-Mule jest jednym z mniejszych pojazdów ludzi. Występuje w trzech wersjach: podstawowej z kierowcą, uzbrojonej (z kierowcą, ckmem i strzelcem) oraz transportowej z przyczepą i zestawem bagaży (przyczepę można też zakupić osobno). Mi przypadły dwa egzemplarze wersji uzbrojonej, kosztujące 4,50£ sztuka.

Pakowanie

Paczka od GZG była dość standardowa - twardy karton, w środku wypełniony folią bąbelkową i figurkami. Każdy z modeli zapakowany był w woreczek strunowy z numerem katalogowym napisanym markerem.

Montaż i jakość

Jeden woreczek zawierał 13 części potrzebnych do złożenia jednego muła: środkowej części kadłuba, dwóch boków z osiami (nie zauważyłem, by rozróżniony był lewy i prawy), 6 kół, ckmu, podstawy pod tenże, strzelca i kierowcy.

Wszystkie części miały linie podziału, w większości widoczne na zdjęciu powyżej (u ludzi były po bokach, na karabinie szły przez całą długość lufy). Ze względu na miękki i łatwy w piłowaniu metal usunięcie ich nie stanowiło problemu. Jedynie pozbywanie się linii spomiędzy bieżników było dość uciążliwe (jak to z takimi elementami bywa).

Większość elementów nie posiadała żadnych innych nadlewek, które należałoby usunąć. Wyjątkiem była jedna z podstaw ckmu, gdzie otwór pod zamontowanie broni był w połowie zalany metalem. Do usunięcia tej niedoróbki potrzebne było odpowiednie wiertło, którego u mnie zabrakło, dlatego zdecydowałem się na przypiłowanie bolca wystającego z dołu karabinu.

Oprócz tego obaj strzelcy mieli cienkie nadlewki między nogami (występujące często u figurek w tej skali), które z łatwością usunąłem skalpelem. Brakowało im także przestrzeni między rękami a tułowiem, która wypełniona była metalem (nie była to nadlewka, a wymóg formy). Jako pedantyczny modelarz rozwierciłem go (przynajmniej na tyle, na ile było to możliwe), choć pewnie wystarczyłoby pomalować to miejsce jakimś ciemniejszym kolorem, by imitował cień.

Przy tej okazji wypada zaznaczyć, że jakość odlewu postaci jest bardzo dobra. Strzelcy i kierowcy mają na sobie kombinezony i pancerze z mnóstwem dodatkowych kieszeni i wystających elementów. U kierowców widać także ładnie wyrzeźbione twarze - u strzelców jej górną część zasłania wizjer hełmu i widać wyłącznie usta i brodę.

Niestety, z jakością pozostałych części jest gorzej. Powyżej widać wszystkie 12 kół, jakie były dołączone do moich dwóch pojazdów. Żadne z nich nie było bez wad: a to jakieś wgniecenie (jeszcze do przeżycia, w eksploatowanych pojazdach się zdarza), przesunięty w bok lub za mały otwór na oś, wreszcie skrzywienie koła wynikające ze zużytych lub przesuniętych form. Wszystko to sprawiło, że dopasowanie ich i montaż były mocno uciążliwe.

Części kadłuba sprawiały lepsze wrażenie aż do momentu ich spasowania. Wtedy wyszło na jaw, że w miejscu łączenia elementów powstały świetnie widoczne powyżej szpary. I to nie tylko z góry, ale i od spodu. Próbowałem na to zaradzić piłowaniem, ale szybko się poddałem, by następnego dnia przejechać się do sklepu modelarskiego po szpachlę.

Mimo to zmontowany (na zdjęciach jeszcze nie zaszpachlowany) pojazd prezentuje się całkiem ładnie - mały, otwarty, sześciokołowy łazik z fotelem i pulpitem kierowcy z przodu i większą przestrzenią na bagaż/uzbrojenie. Zdecydowałem się nie przyklejać ani kierowcy, ani strzelca - dzięki temu muł będzie mógł robić za element scenerii/pojazd transportowy/improwizowany pojazd bojowy, zależnie od scenariusza (a może w przyszłości dostanie też inną załogę).

W wersji bez kierowcy pojazd zdradza jedną, drobną wadę projektowo-odlewniczą - przy pulpicie podłoga jest prosta i brakuje miejsca na nogi prowadzącego. Oczywiście nie jest to żadna poważna wada, a jako że wynika z ograniczeń odlewniczych, należy przymknąć na nią oko.

A tak prezentują się pojazdy w wersji z załogami i uzbrojeniem. Muszę powiedzieć, że ten malutki pojazd ma swój urok, choć taki technical raczej nie miałby większego sensu na polu bitwy przyszłości (choć skoro całkiem niedawno potrafiły wygrywać z czołgami, to kto wie?).

Podsumowanie

Mówiąc krótko, Mini-Mule od Ground Zero Games to bardzo udany projekt z mniej udanym wykonaniem. Największym plusem są porządne odlewy załogi. Największą wadą - odlanie kół i spasowanie elementów, które utrudniają późniejszy montaż (co podobno jest problemem u wszystkich pojazdów tej firmy). Dlatego ogólne wrażenie jest mieszane - cieszę się, że będę mógł wykorzystać te dwa egzemplarze na stole, ale nie mam ochoty ponownie ich składać.

Dodaj komentarz

Prosimy o zachowanie kultury. Wulgarne komentarze będą usuwane.


Kod antyspamowy
Odśwież

2009–2018, TheNode.pl Disclaimer
Template designed by Globberstthemes