logotype

North Star - Oathmark Dwarf Light Infantry

Witam wszystkich po skandalicznie długiej przerwie. Niestety zdrowie i obowiązku utrudniły mi przez ten czas pisanie o bitewniakach – ale za to zgromadziłem sporo rzeczy do recenzowania.

Na początek padło na najnowsze plastikowe modele do gry Oathmark, czyli Dwarf Light Infantry. Krasnoludy kojarzą się raczej z ciężkimi opancerzeniem, jednak North Star po wypuszczeniu ciężkiej piechoty w zbrojach płytowych i „zwykłej” w kolczugach przygotował jeszcze trzeci zestaw zawierający wojaków niemal całkowicie pozbawionych uzbrojenia ochronnego. Z drugiej strony zawarte w nim części pozwalają złożyć przedstawicieli najbardziej krasnoludzkiej ze wszystkich profesji: górników.

Rozpoznanie

Na stronie wydawcy zestaw Dwarf Light Infantry kosztuje 25 funtów, zaś w polskich sklepach niecałe 140 zł. Za tę cenę otrzymujemy 30 wieloczęściowych, wykonanych z twardego plastiku figurek 28 mm, które możemy złożyć jako łuczników bądź członków pospolitego ruszenia uzbrojonych w improwizowaną broń dwuręczną.

Pakowanie

Krasnoludzka lekka piechota pakowana jest w standardowe kartonowe pudełku ozdobione z przodu ładną ilustracją (choć coś jest nie tak z twarzą krzyczącego wojaka…).

Z tyłu znajdziemy za to opis zawartości oraz zdjęcie złożonych i pomalowanych modeli.

Montaż i jakość

Wewnątrz tego opakowania znajdziemy sześć identycznych ramek z figurkami oraz trzy zieloniutkie ramki kwadratowych podstawek o boku 25 mm wyprodukowanych przez Renedrę.

Na każdej z szarych ramek znajdziemy:

  • 5 korpusów odlanych z nogami,
  • 16 główek (w tym jedną dla czempiona),
  • 8 prawych rąk z bronią dwuręczną (młotami bojowymi i narzędziami),
  • 8 lewych rąk podtrzymujących broń dwuręczną,
  • 5 lewych rąk z łukami,
  • 4 puste prawe ręce dla łuczników,
  • 6 prawych rąk z bronią jednoręczną (w tym jedną dla czempiona),
  • 2 lewe ręce z bronią jednoręczną,
  • prawą rękę z włócznią (dla chorążego),
  • pustą lewą rękę,
  • 5 identycznych kołczanów,
  • łuk,
  • 4 torby/sakwy,
  • 2 sztylety w pochwach,
  • róg,
  • fajkę,
  • kufel,
  • beczułkę.

Wszystkie elementy są odlane bardzo dobrze, a przed przystąpieniem do montowania należy tylko wyciąć je, oczyścić miejsce łączenia z ramką i usunąć delikatny ślad po linii podziału formy. Poziom detali i ich ostrości stoi na bardzo przyzwoitym poziomie.

Podobnie jak w przypadku recenzowanego wcześniej zestawu Dwarf Infantry, ze wszystkich elementów na ramce Dwarf Light Infantry najbardziej podobają mi się głowy z wyrazistymi minami świadczącymi o gotowości do zażartej walki. Większość z nich ma kaptury lub czapki, lecz sześciu krasnoludów – w tym przywódca – założyło hełmy.

Wszystkie korpusy mają dynamiczne pozy: dwa przedstawiają postaci idące przed siebie, jeden biegnącą, a ostatnie dwa – stojące z nogami rozstawionymi szeroko. Wszystkie noszą zwykłe, ładnie pofałdowane ubrania, bez żadnego opancerzenia.

Spośród zawartych w zestawie opcji uzbrojenia najciekawsza jest chyba broń dwuręczna, a konkretniej narzędzia: dwa kilofy, łopata, siekiera i wielki młot. Oprócz nich na ramce są też trzy młoty bojowe, z których dwa są nieco bardziej szczegółowe (mamy jednak do czynienia z pospolitym ruszeniem, więc nie oczekuję po nim misternie zdobionej broni). Wszystkie te bronie są trzymane oburącz przy ciele, choć na różnej wysokości. Rozmieszczenie elementów na ramce może sugerować, że twórcy zaprojektowali pary rąk, jednak przy składaniu przekonałem się, że te pozornie sparowane elementy nie zawsze do siebie pasują (a do tego dochodzi jeszcze korpus) i lepiej poeksperymentować z różnymi ramionami, by znaleźć odpowiedni komplet.

Jeśli chodzi o ręce z łukami, to dwie bez wątpienia po prostu niosą broń, a trzy trzymają ją w pozycji do strzału lub zaraz po nim. Cztery różne wzory prawych rąk w pozycji „około strzału” pozwala całkiem urozmaicić naszych strzelców. Z drugiej strony muszę powiedzieć, że połączenie większości korpusów – szczególnie tych poruszających się naprzód – z ramionami wypuszczającymi właśnie strzałę moim zdaniem wygląda dość nienaturalnie.

Choć broń jednoręczna (trzy topory, trzy młoty i dwa miecze) stanowi zaledwie uzupełnienie łuków, to twórcy postanowili ją urozmaicić. Części różnią się nie tylko ułożeniem ramienia, lecz także kształtem obucha czy jelca. Najbardziej wyróżnia się oparty o ramię, bogato zdobiony topór. Dodatkowo wśród rączek znajdziemy dwie lewe, co pozwala złożyć wojownika uzbrojonego w zestaw dwóch broni.

Wybór oręża dopełnia włócznia, która ma co prawda posłużyć za drzewce chorągwi, lecz jest zakończona normalnym grotem (nieco mniejszym niż te z zestawu Dwarf Infantry) i bez problemu nadaje się na broń.

Figurki łuczników możemy (a wręcz powinniśmy uzupełnić) kołczanami, które niczym się nie wyróżniają i są identyczne. Znacznie ciekawszym urozmaiceniem są elementy w postaci toreb, sztyletów, a nawet fajki czy kufla, których próżno szukać w poprzednich zestawach krasnoludzkiej piechoty. Dzięki nim możemy doposażyć naszych szeregowych wojaków lub przemienić ich w doświadczonych poszukiwaczy przygód – w zależności od tego, po co kupiliśmy te figurki.

Oprócz uciążliwego dopasowywania łapek z bronią dwuręczną składanie krasnoludów nie sprawia trudności. Spasowanie elementów jest bardzo dobre – a nawet lepsze niż w przypadku pierwszego zestawu. Na szybko można złożyć fajne oddziały, a jeśli poświęcimy tym figurkom nieco więcej czasu, możemy uzyskać naprawdę klimatycznych awanturników w sam raz do mniejszych gier.

Porównanie

Na początek sprawdźmy, jak omawiane figurki wypadają z innymi krasnoludami. Poniżej widzimy kusznika od Spellcrowa, nieopancerzonego łucznika z Oathmark, wojownika od Hasslefree oraz kolejnego łucznika z Oathmark, tyle że z zestawu Dwarf Infantry. Gdyby ktoś miał jeszcze wątpliwości, to poniższe zdjęcie wyraźnie pokazuje, że krasnoludy od North Stara nie pasują do tych od Spellcrowa i innych „beczułkowatych” modeli (jak stare wzory GW). Znacznie lepiej wypada figurka Hasslefree, choć jest niższa od recenzowanych i – co może bardziej przeszkadzać – ma od nich mniejszą głowę.

Drugie zdjęcie przedstawia krasnoluda w towarzystwie różnych modeli GW: imperialnego awanturnika z Mordheim (a później także WFB i Age of Sigmar), goblina z WFB oraz Gondorczyka z Władcy Pierścieni. W porównaniu z dwiema pierwszymi postaciami krasnolud wypada nieźle i spokojnie może z nimi walczyć czy też współpracować. Jeśli chodzi o żołnierza Gondoru, to wydaje mi się on nieco zbyt drobny, choć może znad stołu ta różnica nie będzie aż tak widoczna.

Porównanie kończymy fotką ze standardowymi figurkami „innych firm”: mongolskim wojownikiem od Fireforge Games, szkieletem od Mantic Games i członkiem załogi z Ghost Archipelago. Moim zdaniem krasnolud pasuje nieźle do całej trójki i spokojnie może dzielić z nimi stół.

Podsumowanie

Choć mam pewne zastrzeżenia do strzelających póz i spasowania rąk z bronią dwuręczną, ogólnie uważam zestaw Dwarf Light Infantry od firmy North Star Military Figures za udany produkt, którym powinien zainteresować się każdy, kto szuka krasnoludów o bardziej realistycznych proporcjach.

2009–2022, TheNode.pl Disclaimer
Template designed by Globberstthemes