logotype

Nadchodzące imprezy

Dla organizatorów

Organizujesz konwent, pokazy gier albo turniej i chcesz zareklamować swoją imprezę? Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript., a zarówno w tym polu, jak i na stronie głównej naszego portalu pojawi się stosowne ogłoszenie.

Plastic Soldier Company - T-70

Firma Plastic Soldier Company pojawia się na naszej witrynie od kilku dobrych lat, ale jak dotąd opublikowaliśmy tylko jeden tekst poświęcony wyłącznie jej produktom (a konkretniej czołgom T-34 w skali 1/72). Teraz jednak się to zmieni, ponieważ w tym roku kupiłem kilka 15 mm pojazdów i zabieram się za ich składanie.

Na pierwszy ogień wybrałem radziecki lekki czołg T-70 – następcę T-60. Nowy pojazd nie był szczególnie udaną konstrukcją, co jednak nie przeszkodziło w wyprodukowaniu ponad 8 tysięcy sztuk. Najsłynniejszymi starciami, w których te czołgi wzięły udział, były starcia na Łuku Kurskim, gdzie T-70 nierzadko stanowiły ponad 20% radzieckich pojazdów pancernych.

Rozpoznanie i pakowanie

Podobnie jak większość czołgów PSC, T-70 w skali 15 mm można kupić w zestawie zawierającym pięć modeli (za £18,50) lub pojedynczo (za £4,99). Z racji tego, że wolę raczej mniejsze starcia, zdecydowałem się na tę drugą opcję.

Firma oferuje ten pojazd także w skali 1/72. Co ciekawe, te większa wersja nieco różni się od mniejszej, o czym jeszcze wspomnę.

Wszystkie pojedyncze pojazdy są pakowane w woreczki foliowe, które u góry mają przymocowane kartoniki z minimum informacji. Tak zapakowane T-70 i Marder III bez szwanku przetrwały podróż samolotem w moim bagażu, więc chyba nie jest to wcale takie złe rozwiązanie.

Montaż

Czołg składa się zaledwie z 16 elementów (wliczając dowódcę i koło zapasowe). Co ciekawe, wersja 15 mm nie ma kilku części, które są w wersji 1/72: klaksonu, kierowcy, osobnego włazu kierowcy, kanistra i zapasowego odcinka gąsienicy.

Wszystkie części odlano bardzo dobrze, a obróbka większości z nich ograniczyła się do wycięcia ich i usunięcia delikatnych linii podziału formy. Zalecam jednak ostrożność przy wycinaniu lufy, która jest dość delikatna, a na dodatek trudno dostać się do niej cążkami.

Składanie zacząłem od dołu… i od razu spotkała mnie niespodzianka. Na obu elementach z układem jezdnym (gąsienice, koła i boczny pancerz wanny odlano razem) były dwa walce, które trzeba było usunąć, by móc zamontować części do wanny.

Układ jezdny trzeba dopasować do wanny z pomocą wybrzuszenia po wewnętrznej stronie koła napinającego, które pasuje do odpowiedniego wgłębienia z przodu wanny. Trochę brakowało mi podobnej pomocy z tyłu, ale sklejenie dolnej części czołgu równo nie było wcale takie trudne.

Pomimo większej liczby części, sklejanie góry kadłuba było proste i przyjemne. Jedyną trudnością może być właściwe umiejscowienie wydechu (polecam kierować się planami lub zdjęciami).

Składanie wieży tez nie sprawia problemów, choć właz dowódcy ustawiony w pozycji otwartej wydaje się dość delikatny – mam nadzieję, że nie odpadnie w boju.

Zdjęcia do tej recenzji zrobiłem przed sklejeniem wanny i góry kadłuba, dlatego widać pomiędzy nimi szpary.

Jakość

Złożony T-70 prezentuje się całkiem ładnie. Większość detali jest dość wyraźna, ale nity na górze kadłuba czy pokrywie z przodu są bardzo drobne i pewnie znikną pod farbą. Poza tym gąsienice są dość kiepsko odwzorowane – w porównaniu do innych produktów PSC, jak np. gąsienice Tygrysa, Stuga czy Shermana, wypadają bardzo kiepsko.

Dodany do czołgu dowódca ma realistyczne proporcje i średnio wyraźne detale. Niestety, PSC zdecydowało się stworzyć jeden wzór do wszystkich czołgów (tę samą figurkę znajdziemy na ramkach IS i Valentine), przez co poza tankisty jest słabo dopasowana do T-70: jego głowa ledwie wystaje znad otwartego włazu, a dłonie ma położone po bokach wieży zamiast na włazie, co wyglądałoby bardziej naturalnie.

Podczas składania modelu zauważyłem też kilka błędów w odwzorowaniu pierwowzoru:

  • końcówka wydechu była mocowana za pomocą prostokątnych kawałków blachy, a nie obręczy obejmujących każdą z rur,
  • właz kierowcy ma niewłaściwy wizjer lub kształt (w zależności od tego, czy był wzorowany na włazie T-70 czy T-70M),
  • okrągła płyta z peryskopem jest umieszczona centralnie na włazie dowódcy, a powinna być przesunięta w prawo i do przodu,
  • na włazie dowódcy brakuje otworu do sygnalizacji za pomocą flag.

Dodatkowo miniaturowy czołg jest mieszanką kilku wersji. Rury wydechowe modelu chowające się pod „półką” na prawej burcie to charakterystyczny element wczesnych egzemplarzy – w późniejszych biegły po dachu i znikały po prawej stronie wieży. (Co ciekawe, tak właśnie poprowadzono rury w modelu 1/72 tej samej firmy). Z kolei cztery okrągłe pokrywy za wieżą wskazują na późniejszy wariant, a peryskop dowódcy i właz kierowcy wydają się być wzorowane na zmodernizowanej wersji T-70M.

Podsumowanie

T-70 od Plastic Soldier Company to prosty i całkiem ładny mały model, który niestety nie jest zbyt zgodny z pierwowzorem. Jego główne zalety to cena, materiał i dostępność – w polskich sklepach można znaleźć jeszcze tylko żywiczny czołg Battlefrontu. Jeśli więc bardzo chcecie mieć T-70 i nie przeszkadza Wam niezgodność z oryginałem lub jesteście gotowi poprawić model, produkt PSC wart jest rozważenia.

Oprócz armii radzieckiej możemy go wcielić do sił polskich lub czechosłowackich walczących na wschodzie albo do wojsk niemieckich (co pozwoli nam pomalować go w jakiś ciekawy kamuflaż). Oprócz tego czołgi T-70 ze zdjętymi wieżami służyły za ciągniki artyleryjskie w siłach niemieckich i węgierskich.

Dodaj komentarz

Prosimy o zachowanie kultury. Wulgarne komentarze będą usuwane.


Kod antyspamowy
Odśwież

2009–2018, TheNode.pl Disclaimer
Template designed by Globberstthemes