logotype

Nadchodzące imprezy

Dla organizatorów

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Wolsung SSG - Inauguracja 2 edycji

W życiu każdego bitewniaka dochodzi do momentu wydania drugiej edycji. Ważny to moment, bo gra powinna już nabrać w tym momencie, po wszystkich playtestach, narzekaniach graczy i uściśleniach, kształtu, jakiego oczekiwali od niego twórcy i być jednocześnie czymś, czego zasady rozumieją nie tylko autorzy. Tak właśnie stało się ze skirmishowym Wolsungiem, a z tej okazji Micro Art Studio urządziło dwudniowe wydarzenie inaugurujące.

Dlatego właśnie 23 lipca bladym świtem [o 9 rano, mimo weekendu! – przyp. D] pojawiliśmy się przed siedzibą MAS i zstąpiliśmy w przepastne piwnice, gdzie miały się odbyć turniej i kampania. Już na wstępie każdy uczestnik dostał małe, ale ciężkie pudełeczko, w którym znajdował się upominek – 3 elementy terenu z HDF przedstawiające Budki z biletami, 3 żywiczne skrzynki z zawartością oraz zestaw kart, które były używane do gry.

Turniej, który miał miejsce pierwszego dnia, składał się z czterech tur z rosnącą ilością bohaterów (2, 3, 3, 4). Do każdej z tur na wszystkich stołach leżały wydrukowane scenariusze (a to tylko jeden z przykładów świetnej organizacji wydarzenia). W dodatku każdy scenariusz miał dodatkowo opis fluffowy! Który system może się pochwalić takimi turniejami?

Kolejnym urozmaiceniem – dodatkiem do schematycznych scenariuszy turniejowych – były tak zwane Cwane Akcje (opisane na kartach, które dostaliśmy na początku), czyli brawurowe wyczyny (np. szarża z dużej wysokości czy trafienie strzałem kogoś będącego za znaczną osłoną), które dawały punkty do finałowego wyniku turnieju. Nawet jeśli ktoś przepada za graniem turniejowym, to próby wykonywania Cwanych Akcji dawały sporo zabawy.

Ponadto zwycięzca każdej tury otrzymywał jedną kartę przewagi, którą można było wykorzystać następnego dnia w kampanii, co zgrabnie spinało rozgrywki z obu dni w jedną historię.

Plułbym sobie w brodę, gdybym nie wspomniał o cudnych stołach, jakie przygotował MAS. Zawsze chwaliłem HDF-owe budynki Micro Artu za to, że bardzo dobrze wyglądają od razu po złożeniu. Jednak pomalowane wyglądają obłędnie! Pięć stołów napchanych kamienicami, magazynami, pomostami, chatkami! Serce każdego gracza raduje się na taki widok.

Na koniec oczywiście Przyznanie Statuetek (w tej roli wystąpiły ślicznie pomalowane duże golemy) za turniej, najładniejszą ekipę oraz wykonanie największej liczby Cwanych Akcji. Zwycięzcy konkursu otrzymali jeszcze naprawdę wielkie pudła z nagrodami (terenami i samochodami). W międzyczasie można było rozejrzeć się po siedzibie Micro Artu, a w czasie obiadu i afterparty Łukasz, Janek i Szymon opowiadali o tworzeniu gry i planach na przyszłość.

Jak już wspominałem, całe wydarzenie było opisane jako Festiwal organizowany przez królową Tytanię. I tak o ile pierwszego dnia, podczas turnieju, widać to było głownie we fluffie, drugiego miała miejsce kampania i tutaj twórcy zaszaleli ze scenariuszami, wykorzystując całą spektakularność Wolsunga.

Tym razem przebieg gier był dość specyficzny. Finał kampanii, podczas którego Nihiliści próbowali powstrzymać przybycie Pani Ambasador, a Rojaliści starali się ją ochronić, trwał trzy tury i rozgrywał się w trakcie całego dnia. Po każdej turze finału następowała „retrospekcja”, w czasie której rozgrywaliśmy jedną grę kampanijną, po czym wracaliśmy do głównego stołu, tak by całe wydarzenie zakończyć ostatnią turą finału, w której wszystko się rozstrzygnęło (Nihiliści wygrali, ledwo [chciałeś napisać, że nasze zwycięstwo było przytłaczające! – przyp. D.]).

W scenariuszach granych pomiędzy turami finału można było zdobyć karty, które pomagały jednej z frakcji w finale. A same scenariusze były naprawdę niesamowite. Na pierwszym stole obstawiało się zakłady bukmacherskie w festynowych zawodach kajakarskich, przejmując kasy biletowe. Drugi stół był areną emocjonującego pościgu po dachach budynków oraz po trzech przepięknych sterowcach, którymi można było poruszać trakcie gry! Na trzecim stole drużyny zbierały składniki do konkursu na najlepsze ciasto, natomiast czwarty stół pozwalał wziąć udział w walkach olbrzymich golemów.

Chyba wszyscy zgodnie stwierdzili, że turniej turniejem, ale to właśnie takie scenariusze pozwalają Wolsungowi naprawdę zabłysnąć i bardzo trudno będzie przebić to wszystko następnym razem.

Całe wydarzenie moim zdaniem było rewelacyjne i pomimo niewielkiej frekwencji (Wolsung jest jednak niszową grą, przynajmniej na razie), bawiłem się doskonale. Możliwość poznania ludzi, z którymi normalnie rozmawia się w internecie, skonsultowania zasad z twórcami i pogadania o różnościach, zakupienia limitowanych figurek, nazbierania pomysłów na scenariusze, drobne upominki, rewelacyjna atmosfera – to wszystko sprawiło, że z niecierpliwością czekam na drugą edycję wydarzenia [i ja! - przyp. D].

Zdjęcia publikujemy dzięki uprzejmości Game of Travel.

Dodaj komentarz

Prosimy o zachowanie kultury. Wulgarne komentarze będą usuwane.


Kod antyspamowy
Odśwież

2009 - 2017, The Node.pl Stopka redakcyjna, Disclaimer
Template designed by Globberstthemes