logotype

Nadchodzące imprezy

Dla organizatorów

Organizujesz konwent, pokazy gier albo turniej i chcesz zareklamować swoją imprezę? Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript., a zarówno w tym polu, jak i na stronie głównej naszego portalu pojawi się stosowne ogłoszenie.

Poligon 2014 - relacja

1 i 2 maja tego roku w Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie odbyła się pierwsza edycja konwentu bitewnego Poligon. Celem tej imprezy było wypełnienie dziury, jaka istnieje w naszym kraju - nie ma bowiem w Polsce dużego konwentu poświęconego wyłącznie figurkowym grom bitewnym, zarówno historycznym, jak i fantastycznym. Co więcej, ten ambitny pomysł miał być realizowany zaledwie przez jednego człowieka. Jak to się skończyło? Dowiecie się tego z poniższej relacji.

Pierwszego dnia impreza zaczęła się 10, my jednak przyjechaliśmy dopiero około 12. Choć po przejrzeniu planów Krakowa muzeum wydawało się być położone kawałek od naszego hostelu, dojazd tam był stosunkowo prosty i szybki. Z przystanku trzeba było jeszcze kawałek dojść, ale trochę ruchu nikomu nie zaszkodzi.

Zbliżając się do muzeum nie dostrzegliśmy żadnych oznak tego, że w środku odbywa się jakaś impreza (to jeden z objawów głównego moim zdaniem problemu Poligonu, ale o tym na koniec). Jednak już po wejściu dostrzegliśmy banner będący powiększoną wersją plakatu.

Na tym etapie pojawił się drobny dylemat - z lewej strony kasa, z prawej dwaj panowie ochroniarze za ławeczką - do kogo podejść? Ja miałem zaklepaną akredytację jako wystawca (przy stoisku Assault Publishing), ale moja towarzyszka miała wejść jako normalny widz. Zgodnie z informacjami organizatora, widzowie mieli wchodzić na salę z normalnymi biletami do muzeum, jednak od wspomnianych ochroniarzy dowiedzieliśmy się, że jest też możliwość wykupienia dwudniowej akredytacji, złotówkę drożej od zwykłego, jednorazowego biletu, ale już znacznie taniej od akredytacji wystawcy. Nie, żeby jej cena była zaporowa, ale coś z było nie tak z przedkonwentową informacją.

Po opłaceniu akredytacji weszliśmy na główną salę... Cóż, trudno o lepsze miejsce do promocji gier bitewnych - stoły były porozstawiane pomiędzy samolotami, w tym legendarnymi Spitfirem i PZL P.11. Przebiłoby to chyba tylko granie na czołgu (nie ukrywam, że bardziej kręcą mnie wojska lądowe).

Tak prezentowała się główna sala, gdzie w teorii zebrano gry historyczne (ale nie do końca). Zaczynając z lewej, pierwszego dnia pokazywano tam: Battlegroup Kursk (ekipa Codename: Wargaming)...

...autorski system inspirowany uniwersum Mass Effect (headache),...

...Bolt Action (warszawski sklep Warchimera, który bardzo mocno promuje ten system - obok można zresztą było obejrzeć i kupić zestawy figurek od Warlord Games),...

...Bogowie Wojny - Napoleon, a później przez chwilę także Newbury Napoleonic Rules (Torgill),...

...PMC 2640 (Assault Publishing)...

...i zaskoczenie, fanowska, solowa modyfikacja Hind Commandera, gdzie celem była obrona miasta przed niszczącymi je potworami (w tym przypadku Nowego Jorku przed Godzillą i Krabosmokiem) - przygotowana i prezentowana przez przybyłego z Austrii Roberta,...

...Impetus z wykorzystaniem modeli QR Miniatures, pokazywany przez ich autora,...

...wreszcie system autorski o II WŚ autorstwa Klemensa, który nie doczekał się jeszcze nazwy (i którego niestety nie uwieczniłem na zdjęciach - sam się sobie dziwię).

 Na pięterku, gdzie były systemy fantastyczne (i gdzie niestety było ciemno, stąd zdjęcia są, jakie są), rozłożyli się: kolega Silvar z Deadzone,...

...Vanaheim z Warhammerem i Flames of War,...

...Mgła z dużym stoiskiem, gdzie można było spróbować Dreadballa oraz krakowska franczyza sklepu Cube z Godslayerem i X-Wingiem.

Za drzwiami, w dużej sali odbywały się turnieje Warhammera Fantasy Battles, Warhammera 40k i Warmahord. Muszę przyznać, że byłem nieco zaskoczony ilością uczestniczących w nich ludzi - było ich mało, przynajmniej w porównaniu do tego, co widywałem w Warszawie.

Poza wystawcami i uczestnikami wyżej wymienionych turniejów główną grupę odwiedzających, niczym na Polach Chwały i Grenadierze, stanowiły rodziny z dziećmi, z których większość przyszła chyba głównie odwiedzić muzeum, a nie zobaczyć gry (choć trudno powiedzieć, rodzice i tak zazwyczaj sprawiają wrażenie niezbyt zadowolonych z tego, że ich dzieci interesują się pokazywanymi grami). Niestety, niewielu było fanów gier bitewnych, którzy przyszli na konwent jako "zwykli uczestnicy".

Przy okazji wyszło na jaw, co najbardziej kręci ludzi - II wojna światowa w dużym wydaniu, czyli Bolt Action. Choć obok na świetnym stole (niczego nie ujmując makietom Warchimery) można było pokierować 20mm Tygrysami, Panterami i stadami T-34, to przegrywały one konkurencję z kilkoma 28mm drużynami Wehrmachtu i US Army wspartymi Hetzerem i Shermanem.

Po kilku godzinach grania i rozmów wróciliśmy do hostelu, by zaraz ruszyć na konwentowe spotkanie w klubie Drukarnia. Choć nie zabawiliśmy tam długo, miło było dłużej pogadać, tym razem przy piwku.

Drugiego dnia w muzeum zaszły drobne zmiany. Turnieje się skończyły, ich uczestnicy zniknęli, zabrakło też nienazwanego systemu autorskiego o II WŚ. Stoły do Mass Effect i Battlegroup Kursk zostały zastąpione przez pole bitwy w Iraku, gdzie toczyła się partyjka w Force on Force: Ambush Alley.

Po pojedynczej partii, Newbury Napoleonic Rules znów ustąpiło miejsca Bogom Wojny, autorskiemu systemowi Torgilla.

Po dokończeniu rozpoczętej poprzedniego dnia partyjki PMC 2640 na konwencie chwilowo pojawiło się Umbra Turris - Marcin zapoznał z zasadami moją towarzyszkę, Ewę (zgadnijcie, w jaki system zaczynam grać?).

Pod skrzydłami PZL P.11 znów pojawiło się Battlegroup Kursk, a prezentująca go ekipa otrzymała nagrodę za najlepszą dioramę na konwencie - całkiem zasłużenie, bowiem nawet w tak małej wersji robiła wrażenie.

Na koniec postanowiliśmy z Marcinem Gerkowiczem z Assault Publishing wrócić do korzeni i rozegrać partyjkę Stumovik Commandera - tylko tym razem w wersji 2.0. Finowie pod moim dowództwem starali się przechwycić samoloty zwiadowcze Sowietów, jednakże z marnym skutkiem. Odświeżone zasady powinny przypaść do gustu wszystkim tym, którzy narzekali na tempo gry, bowiem nowe SC jest szybsze i przystępniejsze.

Niestety, drugiego dnia frekwencja była jeszcze niższa. Znów największą uwagę przyciągało Bolt Action, jednakże bez turniejów na sali mało było miłośników bitewniaków. To właśnie ilość uczestników była moim zdaniem największym - i w zasadzie jedynym - minusem pierwszej edycji Poligonu. Moim zdaniem wynikało to ze słabego rozreklamowania imprezy - informacji o niej nie widziałem choć by na Glorii Victis, Border Princes czy Forum Strategie. Należy jednak pamiętać, że mieliśmy do czynienia z pierwszą edycją konwentu, a poza tym był on dziełem jednej osoby. Liczę, że przed kolejnymi edycjami reklama będzie lepsza - ba, sam w tym chętnie pomogę.

Mimo to uważam konwent za bardzo udany. Wreszcie w Polsce odbyła się impreza poświęcona wyłącznie figurkowym grom bitewnym wszelakiej maści. Bardzo miło było poznać osobiście wiele osób, które dotychczas kojarzyłem z internetu, jak i ponownie spotkać się ze starymi znajomymi. Mam nadzieję, że spotkamy się za rok, i to w większym gronie!

Po więcej zdjęć z imprezy zapraszam do mojego albumu na Flickr.

Komentarze   

#1 MKG 2014-05-24 11:02
Osobiście imprezę uważam za bardzo udaną, co do frekwencji... cóż, należy się zastanowić, na ile to była kwestia promocji a na ile kwestia zgnuśnienia polskiego półświatka. Kto miał wiedzieć o Poligonie i tak o nim wiedział, a jak przychodziło co do czego to sporo osób znajdywało milion powodów aby nie przybyć (nawet gracze z Krakowa i okolic). Mój dziadek mawia, że jak się komuś nie chce, to gorzej jakby nie mógł.
Cytować
#2 Sarmor 2014-05-24 11:44
Oj nie zgodzę się z twierdzeniem, że "kto miał wiedzieć, ten wiedział". Kilku znajomych właśnie ze Strategii żaliło się, że o konwencie dowiedziało się zaledwie na kilka dni przed.
Cytować
#3 Telamon 2014-05-24 17:54
Dobra robota z tą relacją, zrobiona na chłodno, sprawiająca wrażenie rzetelnej.
Mnie niestety dobiło odwołanie partii "Muskets & Tomahawks" więc się nie pojawiłem bo w gruncie rzeczy nie miałbym po co... nie cierpię się włóczyć bez celu na takich imprezach.
Cytować

Dodaj komentarz

Prosimy o zachowanie kultury. Wulgarne komentarze będą usuwane.


Kod antyspamowy
Odśwież

2009 - 2018, The Node.pl Stopka redakcyjna, Disclaimer
Template designed by Globberstthemes