logotype

Nadchodzące imprezy

Dla organizatorów

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Borsucze bajdurzenia [Edycja świąteczna]

Przerywamy program, by nadać komunikat specjalny. Zamiast zaplanowanego gadania o figurkach będzie coś bardziej na czasie, tak żeby wprowadzić nas w nastrój lepiej przystający do najbliższych dni.

 Ach, święta. Caly rok czekamy na ten wspaniały czas rodzinnych spotkań, gigantycznych ilości jedzenia i stosów prezentów o rozmiarach iście biblijnych. Do pełni szczęścia brakuje jeszcze tylko Świętego Mikołaja z Bieguna Północnego i batalionu butelek Coca-Coli. Że co? Że niby Święty jest z Laponii? Europocentryczna propaganda, każdy wie, że to Amerykanie mają rację - spójrzcie na jego kubrak, reklamówkę ww. koncernu.

Ktoś rzecz jasna może się oburzyć: "Przecież są inne ważne święta, dajmy na to Wielkanoc". Ta, jasne. To Boże Narodzenie (Święta, Gwiazdka, Wielkie Żarcie, jak zwał, tak zwał) ma szczególne znaczenie w naszej, rodzimej (polskiej) kulturze, nie mówiąc już o niesamowitej i stale rosnącej popularności na całym świecie.

Kiedy już z przeżarcia trzeba będzie popuścić pasek o nie jedną, ale aż dwie dziurki, gdy na myśl o grogu, wódce, ajerkoniaku, wiśniówce, grzańcu zamiast szerokiego, pełnego aprobaty uśmiechu pojawi się odruch wymiotny, będzie się można wreszcie na spokojnie zastanowić, co zrobić z najważniejszym punktem tego całego cyrku - prezentami.

Prezenty to niewygodny temat. Ileż to razy dostaje się coś, z czym nie wiadomo co począć? Chyba za często. Wiele osób z całą pewnością napomknęło na forum rodzinnych spotkań o uprawianym hobby. Zapewne wielu krewnych, z pobudek jakże szlachetnych, postanowiło sprawić tym nieszczęśnikom niespodziankę i zakupić trochę "ludzików". Czemu "nieszczęśnikom"? O naiwności! Ręka do góry, kto dostał modele do swojej armii? Coś strasznie rzadki ten las. Tak oto po świętach można zostać z prezentami, które nie dały spodziewanej radości, a w końcu zostały zakupione za duże ilości ciężko zarobionej gotówki. I co począć z takim fantem? W końcu dobre wychowanie zabrania pozbycia się takiego problemu przez sprzedaż. Całe szczęście tego typu skrupuły są już na wymarciu i niedługo na serwisach aukcyjnych pojawi się wysyp nowiutkich modeli.

Często też familia może mieć mniej finezyjne podejście do obdarowywania i czysto pragmatycznie brutalnie wciska koperty z wkładem z którymś z polskich władców do czekolady lub innych słodyczy. Szczytem grubiaństwa jest podsunięcie delikwentowi gotówki nawet bez takiej oprawy, ale i to się zdarza, cóż począć - darowanemu się nie patrzy, nieprawdaż? Przynajmniej w ten sposób można sobie częściowo odbić wydatki poniesione na zakupy przedświąteczne, a jeśli ktoś był odpowienio sprytny, to wyjdzie na tym całym biznesie na plusie, bez bolesnej dziury w portfelu.

Pamiętajmy jednak, że natura dąży do zachowania równowagi. Niebawem okaże się, że to nie szaleństwo trwające od połowy listopada jest najlepszym okresem dla wszelakich drobnych przedsiębiorców i łowców okazji (Handele! Handele! - skąd cytat?). Mówiąc krótko, rychło rynek zaleje fala towaru o promocyjnych cenach oraz równie duży przypływ gotówki. Wszyscy na tym zyskują, a głównie właściciele wymienionych już serwisów.

Dlatego też w okresie poświątecznym oczekujcie i moich elfów poszukujących nowego domu i kochającego serca.

Pozostaje mi jeszcze tylko życzyć w imieniu mojej skromnej osoby wszystkim udanych i wesołych świąt (niezależnie czy ktoś obchodzi BN czy też może Chanukę - chociaż tu życzenia są już spóźnione, w końcu liczą się intencje, albo jeszcze co innego) oraz wspaniałych i hucznych obchodów nadejścia Nowego Roku. Pamiętajcie o umiarze i do usłyszenia w 2010.

PS

Cholera strasznie krótkie to wyszło, a ja muszę trzymać normę. No nic. O czym by tu Wam, drodzy Czytelnicy, jeszcze poopowiadać? Prezenty, dobry temat, nawet nie odbiegający od motywu przewodniego. Pamiętajcie, w dawaniu nie liczy się to, kto wynajdzie najbardziej wyjebany prezent, kto się najbardziej zadłuży. Liczą się, moi drodzy, intencje, sam akt dawania, uczucie, jakie za tym stoi. Nawet złoty Rolex nie cieszy, gdy nie jest podparty szczerymi intencjami. No dobra, cieszy, ale mógłby bardziej. Taka moja drobna rada, by bardziej uszczęśliwić drogie nam osoby.

Co, nadal za krótko? No to teraz o pogodzie, chyba nie ma czegoś bardziej neutralnego. Pogoda zrobiła nam się iście jesienna. Ja tam nie narzekam, bo mrozu nie cierpię, a śniegu w mieście jeszcze bardziej. Nie żebym od razu był ciepłolubny, ale jakoś tak milej mi jest, gdy świeci słoneczko, a człowiek nie musi się owijać szalikiem i ubierać na cebulkę. Czyli świętom bez śniegu i na plusie mówię zdecydowane tak. Ma to tylko jedną wadę: te wszystkie artykuły spożywcze, przygotowywane na rodzinną, wielodniową wyżerkę, muszą gdzieś stać. Jak jest mroźno i ma się balkon, to jest znacznie, ale to znacznie łatwiej. Co, już wypełniłem minimum? Ekstra, mogę wracać na świąteczny front.

Dodaj komentarz

Prosimy o zachowanie kultury. Wulgarne komentarze będą usuwane.


Kod antyspamowy
Odśwież

2009 - 2017, The Node.pl Stopka redakcyjna, Disclaimer
Template designed by Globberstthemes