logotype

Nadchodzące imprezy

Dla organizatorów

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Planszówkowe piątki - Chaos in the Old World

Stary Świat to jeden z najbardziej rozpoznawalnych światów fantasy. Poznawaliśmy go przez pryzmat gier bitewnych, RPG i książek, więc pole gier planszowych wydawało się oczywistą kontynuacją. Czy był to udany krok? Czy udało się zachować klimat uniwersum łącząc go z przyjemną mechaniką i rozgrywką? Zdecydowanie tak!

W rolach głównych: Nurgle, Khorne, Tzeentch i Slaanesh

Chaos in the Old World to strategiczna gra planszowa przeznaczona dla maksymalnie czterech osób wydana przez Fantasy Flight Games. Każdy z graczy wciela się w jednego z czterech bogów Chaosu w rywalizacji o to, kto ostatecznie zniszczy Stary Świat. Dróg do zwycięstwa jest kilka, a strategii nieskończoność. Rozgrywka trwa około dwóch godzin.

Zawartość pudełka

W pudełku znajduje się duża kartonowa plansza, kilkaset kart, znaczniki i sześcienne kości. Wszystko ładne, kolorowe, utrzymane w graficznej stylistyce Warhammera. Solidne wykonanie, nie ma się do czego przyczepić - do takiej jakości przywykliśmy w produkcjach FFG. Dobrym pomysłem są obrotowe wskaźniki dla każdej frakcji przymocowane do planszy – ten sam patent, co w Battlestar Galactica. Ale uwaga: figurki kultystów i demonów, którymi gramy, zostały wykonane przez FFG, a nie Games Workshop, i co najwyżej stały na półce obok figurek do WFB. Giętkie, gnące się, odlane ze zwykłego plastiku nie porażają ilością detali. Podkreślam jeszcze raz, to nie są figurki Games Workshop. Oczywiście dzięki temu gra jest tańsza, ale dla fanów tego świata może to mieć ogromne znaczenie.

Ja chcę jeszcze raz!

Powiem bez ogródek – z tak dobrą grą nie miałem styczności od bardzo dawna. Uporządkowana, przemyślana i przede wszystkim zrównoważona (poza Tzeentchem, który wygrał jedną na dwadzieścia partii w których brałem udział). Wreszcie to, jaką gramy frakcją, ma wpływ na strategię i warunki zwycięstwa.

Mechanizm polega na zdobywaniu punktów za realizowanie zadań, pozwalających na obracanie wskaźnika postępu, co daje dodatkowe moce, a na końcu zwycięstwo. Zadanie każdego boga jest inne – Khorne musi zabijać demony innych graczy, a na przykład Nurgle szerzyć zarazę w regionach zamieszkiwanych przez ludzi. Do tego zawsze można wygrać na punkty i metodą brutalnego ataku niszczyć krainy Starego Świata, aż nic nie zostanie.

Dodatkowo każdy z graczy posiada karty czarów (których system zagrywania jest pomysłowy i prosty – na planszy są miejsca na zagrywanie kart, jak się skończą nie można rzucać czarów) rzucane za punkty many (nie ma tu miejsca na miscasty), co turę wchodzi karta wydarzeń, a na każdym polu leży żeton modyfikujący rozgrywkę (i warunki zwycięstwa dla graczy)... Sami widzicie, najchętniej bym tutaj to wszystko opisał, ale nie na tym przecież polega recenzja. Po prostu spotkałem w tej grze mnóstwo nowych i błyskotliwych rozwiązań, za co daję jej olbrzymiego plusa.

Jeszcze dwa słowa o tym, jak wygląda walka. Kiedy na jednym polu znajdą się dwa demony mające atak większy niż zero, rzuca się kośćmi. 4, 5 i 6 to trafienie i rana, 6 można przerzucić i trafić jeszcze raz. Każdy model ma określoną liczbę ran, jakie może przyjąć. I tyle. Właściwie aż tyle, bo walka jest tutaj praktycznie jedynym losowym elementem, a grę można spokojnie wygrać nie wdając się w walkę z innymi graczami (chyba, że gramy Khornem, chociaż...). To znaczy, że jeśli zaplanujemy swoją strategię i dostosujemy ją do wydarzeń i kart w ręce, możemy wygrać pomimo kiepskich rzutów.

Musi być ich czterech

Niestety, pomimo równowagi i różnych warunków zwycięstwa, gra ma kilka mankamentów. Po pierwsze, dużo zależy od tego, którzy bogowie biorą udział w grze. Najlepiej gra się na cztery osoby, gdy każda kieruje innym bogiem. W przeciwnym razie na przykład rozgrywka bez mojego ulubionego Khorna będzie całkowicie bezkonfliktowa.

Żetony Starego Świata, które decydują o tym, że dana kraina jest ważna dla konkretnego boga, rozkładane są losowo na początku gry, więc przy odrobinie szczęścia może nie dojść do konfliktu interesów. To kolejny problem, bo gra jest niby PvP, ale polega ono bardziej na kradzieży okazji innym graczom, niż na dowalaniu im czarami wspartymi armiami Chaosu. Nie istnieje też możliwość odpadnięcia z gry, co niektórzy gracze uznają pewnie za plus.

Podsumowując

Gra jest znakomita, tak dobrze nie bawiłem się od dawna. Najlepiej gra się oczywiście we czwórkę. Zasady nie są skomplikowane, ale nie są też ultra proste. Jest to idealna propozycja dla średnio zaawansowanych graczy oraz ekspertów, którzy wycisną z niej taktyczne soki, kombinując, jak wygrać Tzeentchem. A jeśli będzie Wam mało, to ukazał się dodatek Horned Rat wprowadzający piątego boga Skavenów.

Plusy
- Zrównoważona,
- Klimatyczna,
- Minimalny element losowy,
- Wiele świetnych rozwiązań mechaniki,
- Wciąga.

Minusy
- Najlepiej grać dokładnie w cztery osoby,
- Czasami jedno wydarzenie może wyeliminować z gry na kilka tur,
- Tzeentchem wygrać się nie da...

Dodaj komentarz

Prosimy o zachowanie kultury. Wulgarne komentarze będą usuwane.


Kod antyspamowy
Odśwież

2009 - 2017, The Node.pl Stopka redakcyjna, Disclaimer
Template designed by Globberstthemes