logotype

Nadchodzące imprezy

Dla organizatorów

Organizujesz konwent, pokazy gier albo turniej i chcesz zareklamować swoją imprezę? Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript., a zarówno w tym polu, jak i na stronie głównej naszego portalu pojawi się stosowne ogłoszenie.

Dust Battlefield - rzut oka

W chwili gdy piszę te słowa, zbiórka na polską edycję Dust Tactics trwa w najlepsze. A skoro sam Dust znów zawita na naszych stołach, to znajdzie się na nich miejsce również na Dust Battlefield – grę bitewną będącą oficjalnym następcą Dust Warfare, o którym mieliście już okazję czytać na łamach naszego serwisu. Skorzystajmy więc z tej świetnej okazji, aby przyjrzeć się tej grze i spróbować odpowiedzieć sobie na pytanie, czy warto spróbować?

Dust Battlefield jest figurkową grą bitewną, której rdzeń mechaniki oparto na grze planszowej Dust Tactics. Odróżnia to Dust Battlefield od poprzednika, wspomnianego wyżej Dust Warfare, jednak wcześniejszego tytułu nie sposób zignorować. Starsza gra zrobiła na mnie naprawdę dobre wrażenie i dała masę dobrej zabawy. W związku z tym będę się bezpośrednio odnosić do swojego poprzedniego tekstu i postaram się zestawić ze sobą kluczowe elementy występujące w obu tych tytułach, gdyż wiele z nich jest do siebie bliźniaczo podobnych.

Pisząc powyżej o rdzeniu Dust Tactics, miałem na myśli najbardziej rozpoznawalny element gry – specjalne karty jednostek. Dlaczego są one specjalne? Otóż na kartach jednostek znajdziemy ich profile, co samo w sobie nie byłoby niezwykłe, gdyby nie fakt, że w ten właśnie sposób gra odwala za nas kawał roboty. W Dust nasze jednostki są podzielone na kilka kategorii według wyszkolenia i wyposażenia żołnierzy, a w przypadku pojazdów i lotnictwa także klasy wagowej. Dodatkowo na kartach znajdują się informacje dotyczące uzbrojenia, a dokładnie tego, jak sprawdza się w walce (ilość kości ataku oraz zadawane obrażenia) z konkretną klasą piechoty, pojazdów bądź samolotów/śmigłowców. Dzięki tym informacjom zawartym na kartach jednostek możemy bardzo sprawnie przeprowadzać wszelkie testy ataków.

Dust Battlefield wykorzystuje te same karty, których używa się w rozgrywkach Dust Tactics. Co za tym idzie nasze oddziały poza profilami broni mają również te same umiejętności, co w wersji planszowej gry. W związku z tym jeśli zdecydujemy się przesiąść na jej bitewną odmianę, będziemy mogli to zrobić bez najmniejszego wysiłku. W przypadku Dust Warfare nie było tak łatwo – jednostki posiadały inne profile oraz umiejętności.

Przy tej okazji należy również zwrócić uwagę na kości wykorzystywane w grze. Obie gry bitewne wykorzystują K6, na których liczby zastąpiono specjalnymi symbolami. W przypadku Battlefield mamy trzy rodzaje symboli, z kolei w Warfare jedynie dwa. W konsekwencji Battlefield zyskał większą elastyczność dotyczącą testów wykonywanych podczas gry.

Battlefield, analogicznie do Tactics, wykorzystuje mechanikę naprzemiennej aktywacji modeli. Jest to znacząca różnica pomiędzy nową grą a jej poprzednikiem. W przypadku Warfare mieliśmy do czynienia z naprzemiennym rozgrywaniem dwóch faz – fazy dowodzenia oraz fazy jednostek.

Różnice w metodzie aktywacji przekładają się na systemy reakcji występujące w obu grach. W obu przypadkach jeśli przeciwnik znajdzie się w odpowiedniej odległości (12" w przypadku Warfare, 16" w przypadku Battlefield), model bądź oddział może odpowiedzieć na taki ruch. Wprowadzenie takiego mechanizmu w rozgrywce zdecydowanie zwiększa dynamikę gry oraz zmusza drugiego gracza do ciągłego skupienia na rozgrywce. Niemniej jednak w przypadku starszego z dwojga braci istnieje pewien wyjątek. W Warfare przeciwnik nie może reagować na działania wykonywane w fazie dowodzenia. Z kolei modele, które wykonają w jej trakcie swoje aktywacje, tracą zdolność reakcji w fazie jednostek. W konsekwencji gracze mają znacznie większe możliwości wpływania na to, co dzieje się na stole. Jeśli natomiast podejmą złe decyzje, niejednokrotnie przyjdzie im za to słono zapłacić. Podział na dwie fazy zdecydowanie dodaje Warfare więcej taktycznej głębi.

Oba systemy wykorzystują również system przygwożdżenia. Będąc pod ostrzałem, nasze jednostki mogą zostać przygwożdżane, co utrudni bądź całkowicie uniemożliwi im działanie na polu bitwy. W przypadku obydwu gier bardzo sprawnie rozwiązano to zagadnienie. W Battlefield mamy dwa poziomy przygwożdżenia: pierwszy, gdy nasze jednostki są ostrzeliwane, i drugi, gdy nie są w stanie podejmować działania. Oczywiście w takiej sytuacji mogą spróbować się otrząsnąć, by wrócić do pełni sprawności bojowej. Z kolei w Warfare jednostki zbierają żetony przygwożdżenia, a gdy ich liczba przekroczy ilość żołnierzy w oddziale, zaczyna się on wycofywać. Oczywiście one również mogą spróbować się przegrupować.

Kolejnym znaczącym elementem, który odróżnia oba te tytuły, są zasady walkerów. Po pierwsze, w przypadku Battlefield przesuwamy nasze maszyny w oparciu o zasięg ruchu, który znajdziemy na karcie (oczywiście przestrzegając przy tym wszelkich zasad dotyczących terenu), dowolnie ustawiając nasz model na koniec aktywacji. Z kolei w Warfare musieliśmy planować posunięcia naszych maszyn wespół z resztą armii – było to spowodowane tym, że walkery nie posiadały zbyt dużej zwrotności (maszyna mogła wykonać zwrot do 90 stopni przed bądź na koniec ruchu). Przy odrobinie kombinowania pozwalało nam to wymanewrować maszyny wroga, by zmniejszyć ich efektywność na polu walki. Dodatkowo mieliśmy możliwość tratowania wrogich jednostek piechoty. Ostatnią znaczącą różnicą dotyczącą walkerów jest fakt, iż w przypadku Battlefield nie mamy do czynienia z tabelą uszkodzeń pojazdów, co w przypadku gry o wielkich robotach zdecydowanie zmniejsza jej atrakcyjność.

Budowanie armii w obu systemach opiera się na systemie plutonów. Decydując się na konkretny pluton, automatycznie ograniczamy naszą pulę wyboru jednostek. W przypadku Warfare mamy dzięki temu dostęp do specjalnego rozkazu. W przypadku Battlefield dostajemy dostęp do silnych, charakterystycznych pasywnych zasad specjalnych. Na tym polu zdecydowanie przoduje Battlefield, ze względu na dużą ilość dostępnych plutonów – i co za tym idzie większymi możliwościami budowy armii pod konkretny styl gry.

Muszę również wspomnieć o kwestii scenariuszy. Otóż starsza gra spod szyldu FFG może się poszczycić prostą, aczkolwiek ciekawą mechaniką budowania scenariusza do gry przez obu graczy. Ci naprzemiennie wybierają cele do zrealizowania bądź warunki pola bitwy. Dzięki temu można uniknąć sytuacji, w której scenariusz faworyzuje jedną ze stron.

Na koniec należy zastanowić się nad kilkoma pytaniami i udzielić na nie odpowiedzi. Czy Dust Battlefield jest dobrym rozwinięciem Dust Tactics? Zdecydowanie tak, jest to bowiem tytuł z ciekawą mechaniką zaczerpniętą z gry planszowej.

Czy jest to dobra gra bitewna? Nie do końca. W stosunku do wersji planszowej mamy w niej zdecydowanie za mało zmian. Dodatkowo odnosząc ją do innych gier bitewnych, które mamy obecnie na rynku, nie ma ona zbyt dużo do zaoferowania w kwestii swoich zasad.

To prowadzi do kolejnego pytania: jaka rola przypada Dust Batlefield? Ja określiłbym ją mianem gry przejściowej. Dust Battlefield śmiało może być traktowany jako pomost do gier bitewnych dla osób ze środowisk skupionych na grach planszowych, a wszystko dzięki temu, że zapewnia graczom większą swobodę rozgrywki za sprawą otwartego pola manewrów jednostek, klasycznych zasad pola widzenia oraz systemu plutonów.

Dodaj komentarz

Prosimy o zachowanie kultury. Wulgarne komentarze będą usuwane.


Kod antyspamowy
Odśwież

2009 - 2018, The Node.pl Stopka redakcyjna, Disclaimer
Template designed by Globberstthemes