logotype

Infinity - Sektoriale: Kombinat, cz. I

Witam ponownie po zdecydowanie za długiej przerwie i zapraszam do mojego nowego cyklu artykułów, poświęconego w całości omawianiu armii sektorowych w Infinity.

Każdy z tekstów w tej serii będzie traktował o sektorialach jednej frakcji, zacznę zaś nietypowo, bo od Kombinatu. Zanim jednak przejdę do właściwej części artykułu, mam dla Was, drodzy czytelnicy małe ogłoszenie parafialne…

Mianowicie od teraz każdy art, który popełnię, będzie pisany w formie żeńskiej. Nie jest to żaden chochlik wordowy ani efekt zbyt dużej ilości tanich napojów winopodobnych spożytych przed snem, ot po prostu Willu przeszedł na stronę piękniejszej płci, zostając przy okazji pierwszą panią redaktor naszego małego serwisu. Teraz zaś, skoro mamy to już z głowy, czas zabrać się do rzeczy…

Pod Kombinatem znajdują się, jak niemal wszędzie, dwie armie sektorowe. Są to dwie spośród ras służących EI, konkretnie Moraci i Shasvastii. O ile ci drudzy już na pierwszy rzut oka wydają się być bardzo interesującym wariantem rozpiski, to prawdziwymi gwiazdami dzisiejszego tekstu okażą się nasze kosmiczne makaki.

Morat Aggresion Forces, jak każdy sektorial, ma dość wąski wybór jednostek, co rekompensuje sobie większą dostępnością tych, które już posiada, oraz oczywiście możliwością łączenia (link) niektórych z nich. Akurat co do tej drugiej zdolności, to zostaniemy już na starcie miło zaskoczeni, jednostek możliwych do łączenia jest tu bowiem aż 5, od podstawowych i niezbyt użytecznych Vanguardów, aż po kosztujących do 70 punktów za model Sogaratów! Jednym słowem jest w czym wybierać, choć trzy spośród dostępnych możliwości wydają się jednak o wiele bardziej przyciągać oko. Poniżej zaś lista wszystkich dostępnych kombinacji, razem z moją skromną opinią. ;)

Vanguard Infantry – Moracki odpowiednik zwykłego trepa. O ile w przypadku niektórych innych sektorek może się opłacać takich koleżków łączyć, tak tutaj jestem jak najdalsza od polecenia takiego rozwiązania. Powód? Cena i kompletny brak użyteczności w porównaniu już z choćby znajdującymi się w tym samym przedziale punktowym Daturazi. Najbardziej podstawowy Vanguard kosztuje bowiem aż 16 punktów, za co dostajemy najzwyklejszego szeregowca, tyle że z wyższym PH, zasadą Morat (która nas w tym momencie w ogóle nie interesuje, bo tu zwyczajnie każdy ją posiada) i nieco wyższym niż standardowe CC. Jak więc widzicie, niezbyt interesująca opcja, żeby chociaż jakieś granaty mu w tej cenie dali albo coś, a tak, ech… Cóż, jeśli już z jakiegoś powodu koniecznie chcecie ich łączyć, to nawrzucajcie im granatników ile wlezie, w ten sposób być może chociaż będą mogli robić za jakiś ersatz artylerii. ;)

Daturazi Witch Soldiers – Tych koleżków zna chyba każdy, kto choć raz grał (z) Kombinatem. Jest to taka odmiana warbanda, sporo droższa niż podobne ludki innych frakcji, za to dysponująca kilkoma zaletami powodującymi, że tamci i tak ślinią się z zazdrości. Przede wszystkim są regularami, co oczywiście oznacza, że mogą normalnie wymieniać się rozkazami w obie strony, a nadal zachowują przy tym zasadę impetous jak każdy sensowny warband. Milutkie połączenie, a to dopiero początek, nie możemy wszak zapominać o Sztukach walki na poziomie 4, czyli bodajże najwyższym wśród tak tanich koleżków, oraz mimetyzmie, będącym bardzo przydatną zdolnością dla każdego, kto musi podejść nieco bliżej przeciwnika, by zrobić mu kuku na muniu. Łączenie Daturazich daje nam cholernie szybką jednostkę szturmową, a to dzięki możliwości ruszenia wszystkich połączonych modeli za jeden rozkaz wydany jednemu z nich (jeśli oczywiście w rozkazie tym zawierać się będzie ruch). Ponadto dając jednemu z nich granatnik dymny będziecie mogli skutecznie zadymić sporą część stołu (2 strzały na rozkaz). Osobiście poleciłabym wszystkim, co to lubują się w taktykach pt. kupą, panowie szlachta! 5 takich, nieco wsparcia, a w drugiej grupie 5-6 Pret i możecie spokojnie zalewać wroga falami kilkupunktowych żuli. ;)

Yaogat Strike Infantry – No i tutaj dochodzimy do prawdziwej perełki, mianowicie ciężko opancerzonej średniej piechoty z wbudowanym MSV2, mniam! Nie ukrywam, że ci panowie są zawsze moim pierwszym wyborem do łączenia. Nie dość, że każdy posiada bardzo przydatną msvkę, to jeszcze te opcje uzbrojenia: Multi snajperka, Spitfire, a przede wszystkim możliwość dokupienia Panzerfausta do podstawowego profilu za jedyne 0,5 SWC i jeden punkt – słowem, miodzik. Jeśli zaś już ich łączyć, to jak dla mnie koniecznie od razu pięciu, chłopaki będą miały wtedy po 15 BS i możliwość wywalenia całego ładunku Faustów w jednej salwie (drżyjcie TAGi), że o szóstym zmyśle l2 już nie wspomnę.

Pięciu takich gości może zawsze spokojnie stanowić główną masę Waszych sił, od której przy odpowiednim wystawieniu przeciwnik będzie się odbijał w swojej turze choćby i TAGiem. W aktywnej turze natomiast warto wspomnieć o używaniu możliwie dużej ilości ognia zaporowego (choć granaty dymne/zero v też będą nie od rzeczy) podczas zmiany pozycji. Yaogaty może nie są kompletnie papierowe, ale HI też zdecydowanie nie bywają, a jak już pokazałam, warto o nich dbać.

Suryat Assault Heavy Infantry – Klasyczne HI, wyróżniające się jedynie lepszą prędkością, nieco wyższym PH oraz niestety horrendalną ceną za to wszystko. Łączyć ich można do pięciu, jednak dzięki bardzo kiepskiemu wyliczeniu punktowemu nie ma to moim zdaniem najmniejszego sensu. Co prawda, mieliby wtedy 16 BS i aż do 5 strzałów ze swojego ciężkiego karabinu maszynowego, nadal jednak sądzę, iż kosmiczna cena pięciu takich ludków kasuje jakąkolwiek sensowność takiego rozwiązania. Ale już łączenie trzech takich może okazać się wcale nie takim głupim pomysłem. Nadal niestety kosztują w okolicach 180 punktów, za to uzbrojone w cekaem i dwie strzelby trio może okazać się zdecydowanie warte i takiej ceny, po części dzięki swojej zwiększonej prędkości. Podsumowując, nie jest to z pewnością kombinacja uniwersalna, tytuł ten przypada o wiele prędzej Yaogatom, tak sobie jednak myślę, że w sprzyjających okolicznościach (walka w korytarzach, szturmowanie okupowanej przez wroga pozycji etc.) mogą chłopaki zabłysnąć.

Sogarat Tempest Regiment – Najciężej opancerzona HI gry. Posiadają aż 6 pancerza i na dokładkę jeszcze automedkit, co czyni ich niemal tak odpornymi, jak niejeden TAG, a nie kosztują przy tym 90 punktów. Nadal jednak nie należą do tanich opcji, jeśli chodzi o łączenie… Generalnie możemy wziąć do trzech takich typków i nie będzie to wtedy tania przyjemność, tak czy owak zapłacimy w granicach 210 punktów, że o SWC przez dobre wychowanie już nie wspomnę! Uzbrojenie tych panów w pełni dorównuje ich opancerzeniu, do wyboru mamy bowiem cekaem albo Feuerbach (dla niewtajemniczonych to taki gorszy autocannon). Czy więc warto ich łączyć? Cóż, i tak, i nie. Jeśli spodziewacie się TAGa albo nawet dwóch, myślę, że na pewno, z kolei przeciw czemukolwiek lżejszemu będą zwyczajnym marnotrawieniem punktów, a w ich roli znów lepiej sprawdzą się tańsze Yaogaty. To chyba wszystko, co można rzec w tej kwestii, pozostaje jednak inne, świetne dla nich zastosowanie, mianowicie 2W, ARM6 i automedkit tworzą wspaniałego i bajecznie odpornego dowódcę dla naszych małpiszonów. W tej roli też polecam go Wam z całego serca.

Tak oto doszliśmy do końca listy możliwych do łączenia jednostek, co zaś z resztą naszych podopiecznych? Raicho chyba od razu możemy sobie odpuścić, jeśli chcecie grać na TAGach zawsze lepiej będzie zagrać „czystym” kombinatem, z dostępem do Cascudy czy Avatara, niż na siłę wpychać bardzo przeciętną maszynę do rozpiski. Następni na liście są Kurgaci, czyli weseli inżynierowie z autocannonami. Fajna jednostka, lecz znów, zdecydowanie lepiej czująca się w standardowej rozpisce, niż w tym akurat sektorialu (jak na inżyniera jest jednak dość drogi, a że TAGami u małp nie obrodziło, więc i jego zdolności zapewne pójdą na marne).

Dalej jest już jednak zdecydowanie lepiej, spadomisie w postaci Rasyatów są bardzo fajną i użyteczną jednostką, w dodatku dysponującą granatami dymnymi zero v i wcale dobrze bijącą wręcz, co oczywiście tworzy bardzo miłe dla użytkownika kombo, Jednego właściwie zawsze polecam do rozpiski, a nuż widelec się przyda. To samo mogłabym rzec o Zeratach, Morackim odpowiedniku zakamuflowanych infiltratorów. Piszę odpowiedniku, gdyż to jednak Moraci i prawdziwy kamuflaż nijak im nie przystoi, musi im więc wystarczyć mimetyzm. Poza tym jednak są to najzwyklejsi infiltratorzy (czy raczej infiltratorki, gdyż wedle fluffu jest to regiment czysto kobiecy) z odpowiednio dobranymi do swej roli opcjami sprzętowymi. Na początku co prawda podchodziłam do nich jak do jeża, właśnie przez ten mimetyzm zamiast kamuflażu, jednak po przełamaniu się okazały się tak samo przydane, jak każdy inny typek ze snajperką, myślę więc, że i Wy możecie spokojnie dać im szansę.

No i tyle. Poza powyższymi jednostkami w rozpisce znajdują się jeszcze Prety, Gakisy oraz drony i kombinacki inżyniero-doktor, ale że niczym specjalnym się nie wyróżniają, zaś ich użyteczność nie zmienia się w żaden sposób w porównaniu do klasycznej odmiany kombinatu, stwierdziłam, że już mogę je pominąć. Mieli być jeszcze Shasvastii, ale jednak nie będzie, bo i tak grubo się rozpisałam - więc wygląda na to, że dostaną swój artykuł w przyszłym tygodniu.

Askalz out!

Dodaj komentarz

Prosimy o zachowanie kultury. Wulgarne komentarze będą usuwane.


Kod antyspamowy
Odśwież

2009–2018, TheNode.pl Disclaimer
Template designed by Globberstthemes