logotype

Nadchodzące imprezy

Dla organizatorów

Organizujesz konwent, pokazy gier albo turniej i chcesz zareklamować swoją imprezę? Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript., a zarówno w tym polu, jak i na stronie głównej naszego portalu pojawi się stosowne ogłoszenie.

MyMiniReport okiem MKG

Stary, a głupi. Jak sięgam pamięcią, trzymałem się z dala od Kickstarterów (z wyjątkiem dwóch sytuacji, gdy chciałem wesprzeć projekt, ale nie zależało mi na produkcie), jednak wiosną tego roku pokusiłem się o wsparcie MyMiniReport – aplikacji na Androida/iOS-a do (ponoć) błyskawicznego robienia raportów bitewnych w formie komiksów. Wiadomo, raporty bitewne są dla autora gier ważnym elementem promocji, a MyMiniReport wyglądał na objawienie, więc nawet pokusiłem się na droższy dostęp jako betatester. Jak wspomniałem… stary, a głupi.

MyMiniReport był reklamowany jako program, który pomoże zrobić raport bitewny szybko, łatwo i przyjemnie w ciągu 4 minut. Moje beta testy ograniczały się do tego, że z wersji beta nie dało się korzystać, bo aplikacja się co chwila wykrzaczała. Ale beta to beta. Poczekałem miesiąc do pełnej wersji.

Pierwszą rzeczą, jaka rzuca się w oczy po uruchomieniu programu, jest skrajna prostota w negatywnym słowa tego znaczeniu – program jest po prostu bardzo ubogi. Widzimy się listę zaczętych raportów, ewentualnie z opcją rozpoczęcia nowego. I tyle, żadnych dodatkowych ustawień. Rozumiem, że ma być „mini”, ale nie aż tak.

Główny ekran edycji raportu.

Cała obsługa jest wyjątkowo nieintuicyjna – po kliknięciu na nowy raport wyświetla się okienko, gdzie wybieramy liczbę rzędów ze zdjęciami, a później możemy sobie dostosować liczbę i układ fotografii w każdym rzędzie. Na tym rzeczy intuicyjne się kończą, bo chwile zajmie, nim ogarniemy gdzie i jak dodać kolejne strony i jaka reguła za tym stoi.

Idea aplikacji jest taka, że na bieżąco podczas gry robimy zdjęcia (albo ściągamy je z galerii), które wstawiamy do naszego raporto-komiksu, dodajemy chmurki, strzałki, grafiki i jedziemy dalej. Później nanosimy ewentualne poprawki i błyskawicznie publikujemy.

Ekran dodawania/usuwania stron. Niestety nie ma opcji zamiany kolejności.

Owszem, można dodać zdjęcie, ale… z poziomu aplikacji nie mamy dostępu do ustawień aparatu. Robienie zdjęć figurkom nigdy nie były łatwe, a będąc zdanym na nie-wiadomo-jakie ustawienia, robi się niefajnie. Gdy już uda nam się sfotografować pole bitwy, samo wykadrowanie nie jest łatwe, a do tego trzeba pamiętać, aby tapnąć symbol kłódeczki w rogu i zablokować zdjęcie w miejscu – inaczej przesuniemy je każdym kliknięciem. Oczywiście aby zobaczyć kłódeczkę, trzeba oddalić obraz…

Ekran edycji pojedynczego zdjęcia. Jak widać, zrobienie tekstu przy krawędzi wymaga idiotycznego kombinowania.

Samo dodawanie opisów to zgroza. Po pierwsze liczba dostępnych rodzajów okienek jest bardzo mała – sprowadza się do owalu i dwóch typów chmurek. Jedyne, na co mamy wpływ, to kolor wypełnienia chmurki, bo już np. grubość linii jest tylko jedna. Do tego wielkość czcionki jest ustawiana automatycznie, więc w przypadku okienek różnej wielkości lub różnej długości tekstu raport wygląda mocno niechlujnie, zwłaszcza że nie jesteśmy w stanie określić odległości od krawędzi, więc często tekst najeżdża na zaokrąglone narożniki bądź styka się z krawędzią. Na domiar złego tekst nie jest edytowany w samym okienku, tylko w POJEDYNCZEJ linii pod okienkiem – ktoś, kto to wymyślił, powinien się smażyć w piekle dla developerów napisanym w Javie. Jeśli mamy dwa-trzy dłuższe zdania, trafienie w miejsce, które chcemy edytować, to miks loterii i przekleństw.

Zgroza edycji treści chmurki. Cała edycja ma miejsce na poziomie środkowej linijki, a kontrola nad czcionką to jedynie wyrównanie (lewo/prawo/środek, bez możliwości wyjustowania) i rodzaj czcionki.

Nie ma też możliwości dorabiania tekstów przy krawędziach, mimo że na screenach z KS takowe były widoczne. Wątpię, aby twórcy usunęli tę funkcję, więc raczej nigdy jej nie było.

Teoretycznie możemy podyktować tekst z pomocą narzędzia do rozpoznawania mowy Google. Super, ale… po pierwsze wymaga ono bardzo wyraźnego mówienia, po drugie działa słabo albo wcale przy słabym połączeniu internetowym (a akurat takie miałem), a po trzecie – analogicznie jak w przypadku zdjęć – nie można w nim nic ustawić, czyli z poziomu aplikacji nie da się zmienić języka.

Dostępne w aplikacji wargamingowe grafiki to… cóż, bida z nędzą. Jest ich raptem kilka, z czego i tak większość to czarne kreski coś w założeniu symbolizujące i wyglądające jak zrobione w Paincie. Do tego zdecydowana większość jest w mocno niepoważnym stylu. Mamy możliwość uzupełnić raport strzałkami, kostkami lub tablicami wyników, ale znowu ich ilość jest żałośnie mała i do tego nie można sobie tej bazy rozszerzyć. Jedna z zakładek jest w ogóle pusta – developerzy nawet nie pofatygowali się, aby ją wypełnić treścią lub usunąć.

Wszystkie dostępne „ustawienia” raportu.

Eksport gotowego raportu jest równie toporny i niedopracowany jak cała reszta. Użytkownik wybiera, czy będzie to PDF albo JPG, czy ma być jeden plik albo kilka, i czy zapisać, czy też od razu wysłać. Niestety nie mamy możliwości ustawienia jakości ani rozdzielczości naszego raportu (ba, nawet nie wiemy, jaka jest domyślna – po wyeksportowaniu okazuje się, że niska), a sam eksport w postaci JPG straszliwie psuje jakość zdjęć. Zapisany PDF cierpi na syndrom Pszczółki Mai – gdzieś jest, ale nie wiadomo gdzie. Wyeksportowany PDF, który udało mi się przesłać na e-maila, był niepoprawny, bo z automatu miał format strony A4, a program nie dostosował wielkości dokumentu do utworzonego komiksu. Oczywiście zabrakło jakichkolwiek dodatkowych efektów czy filtrów.

Opcje eksportu. Jest ich mało, a do tego nie działają jak należy.

Aplikacji brakuje oprócz tego kilku dość podstawowych funkcji takich jak na przykład możliwość tworzenia własnych szablonów albo zduplikowania raportu (przydatne np. przy robieniu dwóch wersji językowych). Od czasu do czasu zdarza się też, że aplikacja się wyłączy.

Za naprawdę wysoką jak na apkę cenę około 64,99 zł otrzymujemy produkt nie do końca przemyślany, zwyczajnie niedokończony i skrajnie nieergonomiczny, który przy odrobinie optymizmu mógłbym uznać za wczesną betę. Jeśli planujecie robić fabularyzowane raporty bitewne, lepiej sięgnijcie po jakąś darmową aplikacje do robienia komiksów lub program graficzny, a zaoszczędzone środki wydajcie na figurki.

Jak mówiłem: stary, a głupi. Sklep Googla pokazuje, że instalacji apki było nieznacznie powyżej 100, więc o porywającym sukcesie nie ma mowy. Dla mnie wygląda to na próbę wydojenia kasy z KS i porzucenia projektu, szczególnie że poprawki po premierze nie wniosły nic nowego. Nigdy więcej kupowania kota w worku.

Opisywana wersja: 35 z 10 lipca 2019, na Androida. Aplikacji używałem na telefonie Samsung Galaxy A20e z Androidem 9.

Moja ocena końcowa: 1 w skali 0–5. Na wyrost.

Nie masz uprawnień do komentowania artykułów.

2009–2019, TheNode.pl Disclaimer
Template designed by Globberstthemes