logotype

Nadchodzące imprezy

Dla organizatorów

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Zimowa Gawęda - Dymy i lustra

Dziś mam przyjemność zaprezentować Wam następny, trzeci już raport bitewny nadesłany na konkurs Zimowa Gawęda. Nim jednak przejdziemy do opisu bitwy, pozwolę sobie przypomnieć, że termin zgłaszania tekstów upływa 20 lutego, a więc już za dwa tygodnie. Jeśli ktoś chciałby wziąć udział w konkursie, to najwyższy czas umawiać się na granie!

Skoro ogłoszenia mamy za sobą, pora na raport. Ponownie przeniesiemy się w przestrzeń kosmiczną, lecz tym razem nie będzie to uniwersum Full Thrust, a (wszech)świat Firestorm Armada.

Prolog

Snopy światła omiatały wnętrze pomieszczenia, jednakże mnogość sprzętów wszelkiego rodzaju poustawianych w dziwnych, niemalże nielogicznych miejscach, nie pozwalała na pełną ocenę jego rozmiarów. Oddział inżynierów wysłanych do uruchomienia zasilania stacji widmo zachowywał ciszę na niezbadanym jeszcze, być może wrogim terytorium. Póki co nie spotkali jeszcze żadnego personelu ani zautomatyzowanych systemów obronnych, ale wyszkolenie nie pozwoliło im na rozluźnienie atmosfery nawet po kilku godzinach mapowania stacji i poszukiwania reaktora. Słychać było tylko cichą pracę narzędzi Wojtka, który próbował właśnie manualnie uruchomić zasilanie konstrukcji.
Po kilku chwilach reaktor został uruchomiony, a stacja wróciła do życia. Pomieszczenie, w którym przebywali, zostało doświetlone dyskretnym światłem małej mocy i zimnej barwy. Zwróciło to uwagę dowódcy oddziału.
– Wojtek, moc reaktora?
– 100%.
– Sprawdzić pozostałe spektrum.
– Wyniki analizy: głównie ultrafiolet.
– Robale... – dowódca oddziału nie zdołał powstrzymać demoralizującego westchnięcia. – Wojtek, pakuj narzędzia, Marek wyznacz trasę do sterówki, idziemy dwójkami, jeden widzialny, drugi czujka w termowizji, co pięć kroków obserwacja sufitu. Wymarsz.

Oddział szybko i sprawnie dotarł do zmapowanej już wcześniej sterówki stacji, nie napotykając po drodze żadnego oporu. Po wkroczeniu do pomieszczenia ich oczom od razu ukazało się znienawidzone logo wyświetlane na wszystkich monitorach.
– Marek, sprawdź czy dasz radę dobrać się do tego kluczami użytymi poprzednio. Jeżeli nie, to rozkładaj Enigmę, a my rozstawimy Tarantule.
Zgodnie z rozkazem, Marek zabrał się za upload kluczy dostępowych, które okazały się skuteczne podczas poprzednich rajdów na opuszczone instalacje Relthozy. Po krótkiej chwili migania magicznych znaków na personalnym ekranie Marka migające logo zniknęło i pojawiły się typowe odczyty pracującej stacji kosmicznej.
– No i fajnie. Najpierw sprawdź czy nie ma tu jakichś uśpionych systemów obronnych, potem sprawdź, co ta stacja robi, a ja kontaktuję się z Młotem.
Jeszcze zanim dowódca zdążył stwierdzić na głos brak łączności zewnętrznej, Marek zameldował o blokadzie i pracy nad zniesieniem jej. Po kilkunastu sekundach oddział odzyskał łączność. Wszyscy naraz podskoczyli w miejscach, gdy ich HUDy zalały priorytetowe komunikaty awaryjne, a w uszach załomotały żądania meldunku.
– Tutaj Alfa 1, powtórz Młot. – Co tam się dzieje?! Odkąd tylko uruchomiliście ten wrak nie mamy z wami kontaktu, a stacja omiata nas skanerami i nadaje jakiś bełkot. Analiza i raport na wczoraj!
Po kilku chwilach gorączkowej pracy popędzanej krzykami dowódcy okrętu flagowego Marek wiedział już, na jaką minę weszli tym razem.
– Melduję, że stacja nadaje priorytetowy sygnał awaryjny żądający natychmiastowej ekstrakcji ładunku. Nadaje także nasze koordynaty, skład naszej floty, uzbrojenie poszczególnych jednostek, a także najkorzystniejsze wektory podejścia FSD.
– Jest stempel?
– Jest.
– Niebieskie krabie szczypce z żółtym camo?
– Tak jest.
Tym razem to dowódca floty nie zdołał powstrzymać demotywującego westchnięcia.
– Do wszystkich jednostek. Spodziewamy się wrogo nastawionych robali. Pełna gotowość bojowa. Obstawiamy trzy najbardziej prawdopodobne wektory podejścia FSD. A wy tam na stacji – ogarnijcie jakieś systemy obronne...

Otwarcie

– Wykryto sygnaturę FSD na kursie B. – Doskonale. Skorygować pozycję fregat i niszczycieli. Ładować railguny.
– Finalizacja translacji FSD za 10, 9, 8...
– Co takiego? Trochę za wcześnie. Jakaś nowa technologia modliszek?
– Translacja FSD na kursie B zakończona. Skan dalekiego zasięgu w toku... Emisja neutrino odpowiada dziesięciu okrętom wojennym i trzem eskadrom mniejszych jednostek... Wysłano próbnik.

– Wykryto sygnaturę FSD. Kurs bezpośrednio za nami, miejsce translacji tuż za polem asteroid.
– Że jak? Translacja z tego wektora jest chyba niemożliwa? Co przesłał próbnik?
– Melduję, że wedługg wskazań próbnika na kursie B znajduje się pojedyncza sonda emitująca modulowany sygnał neutrino odpowiadający dziesięciu okrętom wojennym i trzem eskadrom mniejszych jednostek.
– Zwrot 180 stopni, pełen ciąg! Okręty kurs na stację, fregaty i niszczyciele okrążają i kurs na nową sygnaturę FSD! Robale wywiodły nas w pole...

Odwrócony counter oznacza moje niszczyciele w Ambushu. Oczywiście nie doczytaliśmy zasad i poruszałem kanterkami, choć powinienem wystawić je w dowolnym miejscu na stole w pewnej odległości od przeciwnika i nie aktywować ich, dopóki ich nie ujawnię…

Natarcie i finta

Jednostki Relthozy zakończyły translację tuż za pasem asteroid i od razu ruszyły pełnym ciągiem na spotkanie jednostek Dindrenzi. Na uwagę zasługiwała obecność pancernika klasy Apex w towarzystwie fregat abordażowych klasy Nidus. Wydawało się, że pancernik leci prosto w kierunku stacji, nie zważając na fakt, że tuż za nią w formacji bojowej ustawia się większość okrętów wojennych Dindrenzi. Pozostała cześć statków leciała na spotkanie fregat i niszczycieli usytuowanych w pobliżu planetoidy Khatar-C.
Gdy tylko okręty wroga znalazły się w zasięgu dział kinetycznych, niszczyciele Dindrenzi otwarły ogień.
– Cele namierzone, aktualny kurs i możliwe zwroty wkalkulowane, optymalny kurs dla pocisków kinetycznych i torped wyliczony.
– Ognia!
Niszczyciel cały zadrżał w posadach, gdy działo elektromagnetyczne kompensowało energie wyzwolone w czasie rozpędzania kawałka asteroidy do niewiarygodnych prędkości.
– Torpedy wystrzelone. 10 sekund do kontaktu. 9, 8...
– Wykryto sygnaturę FSD, pochodzi z transportowca i krążowników.
– Co takiego? Próbują uciec? – Eskadra zniknęła. – Co się do cholery stało?! Trafiliśmy w coś?
– Melduję, że dwie torpedy zdetonowały się na poszyciu krążownika... Wykryto sygnaturę FSD. – Czy ktoś mi wyjaśni, co tutaj się dzieje?! Czy to kolejna flota?
– Zaprzeczam. Sygnatura odpowiada... aktualizacja – translacja zakończona. To ta sama eskadra, która przed chwilą zniknęła z ekranów! Skoczyli 8000 m naprzód!
Na mostku niszczyciela flagowego rozległ się alarm i spokojny głos SI statku oznajmił o namierzeniu statków i wykryciu emisji sygnałów oznaczających wystrzał broni głównych oraz torped przez wrogie okręty. Zanim dowódca oddziału fregat zdołał wydać jakikolwiek rozkaz, rozpędzone kawałki lodu i torpedy trafiły zmasowaną salwą w jeden ze statków. Śmiercionośny ładunek nanorobotów przenoszony przez sople czy torpedy nie zdołał nawet rozpocząć swojej pracy – salwa wystarczyła, by rozerwać drobny statek na strzępy...

Przeciw-tempo i kleszcze

Kolejne minuty bitwy były równie wielkim zaskoczeniem dla Dindrenzi i jednocześnie popisem brawury floty Relthozy. Połączone siły dwóch oddziałów fregat wraz z transportowcem i dwoma krążownikami siały spustoszenie na lewej flance ludzi. Reszta oddziału fregat Dindrenzi została zmieciona z powierzchni kosmosu, a flagowy niszczyciel został w zasadzie wyłączony z walki i z łańcucha decyzyjnego. Szybko roztapiające się kawałki lodu wbitego w poszycie statku dostarczały na pokład chmary żarłocznych nanomaszyn rozdzierających kawałek po kawałku zarówno systemu statku, jak i jego załogę...
Fregaty okrążające stację z prawej strony również padły łupem kosmicznych drapieżników. W dogodnym dla nich momencie dwa niszczyciele Relthozy ujawniły swoją obecność na polu bitwy poprzez zrzucenie systemów maskujących i wystrzelenie salwy wprost w niespodziewające się oporu fregaty. Słynny w całym Storm Zonie ablacyjny pancerz Dindrenzi pokazał, na co go stać – fregaty przetrwały zabójczą salwę i modyfikowały kurs, aby zniwelować niespodziewane zagrożenie.
W tym samym czasie dowódca floty Dindrenzi wydał rozkaz zmasowanego ostrzału okrętu flagowego Relthozy. Zarówno okręty ludzi, jak i sprzymierzonych obcych rasy Ba’Kash skoncentrowały ostrzał na pancerniku. Zmasowany atak okazał się tragiczny w skutkach nawet dla tak monumentalnego okrętu – front statku został poturbowany w taki stopniu, że przednie baterie były nie do użytku. Jednak gdy tylko fregaty abordażowe znalazły się w ustalonej z góry pozycji, Apex wykonał manewr obracający go o 90 stopni i wypalił boczną salwą do nadciągającego ciężkiego krążownika Ba’Kash, który już wyczuwał bliskość zdobyczy i rozkładał swój charakterystyczny front, przypominający rozdziawioną paszczę. Kombinacja tych zdarzeń okazał się dla niego niezbyt fortunna – salwa pancernika okazała się na tyle niszczycielska, że teraz również i drapieżnik Dindrenzi miał całkowicie wyłączone z akcji przednie działa.

– Melduję, że wrogie fregaty abordażowe lecą w kierunku naszych krążowników. 2000m od stacji.
– Bedą próbowali zdobyć instalację! Łącz ze stacją i każ naszym chłopakom uruchomić wszelkie możliwe systemy obronne!

– Kapitanie, melduję, że zgodnie z przewidywaniami fregaty wystrzeliły kapsuły abordażowe i lądowniki.
– Dobra Marek, strzelaj wszystkim co masz!
Stacja aktywowała wszystkie działka obronne, jakie tylko oddział inżynierów zdołał uruchomić. W kierunku kapsuł i lądowników Relthozy polały się strugi metalu kalibru wystarczającego, by wybijać w lądownikach i kapsułach dziury wielkości ludzkiej głowy. Wiele z nich faktycznie zostało przedziurawionych. Zaczęły sączyć w pustkę kosmosu szybko ulatniające się powietrze, co zmieniało ich trajektorię.
Pomimo tego początkowo rozochoconych udaną salwą inżynierów szybko opuścił dobry nastrój. Gdy oddziały abordażowe były już wystarczająco blisko, kamery zewnętrzne pokazały, jak bardzo zdeterminowani są przeciwnicy, aby zdobyć stację. Niedowierzające oczy ludzi dojrzały jak w kilku przypadkach wojownicy Relthozy własnym ciałem, zasłaniali otwory w kapsule, wystawiając się na mrożącą pustkę kosmosu i przeciążenia, niechybnie poświęcając własne życie aby choć na chwilę zatrzymać ulatujący tlen, działający jak boczne silniki, i ustabilizować lot. Ku niedowierzaniu ludzi na stacji, większość kapsuł i lądowników dotarła do celu – wystawione w ostatniej chwili wiertła i kleszcze wbiły się w poszycie stacji, przymocowały i ustabilizowały lądowniki, a wreszcie otworzyły konstrukcję jak puszkę z konserwą. Na ekranach inżynierowie zobaczyli wyłaniające się z kapsuł 3-metrowe mieszanki pająków i modliszek rodem z koszmarów. Może i sam wygląd elitarnych wojowników Relthozy nie byłby taki paraliżujący, gdyby nie fakt, że każdy z nich w dwóch górnych kończynach dzierżył coś, co ewidentnie wyglądało na broń strzelającą, zaś w dolnych – coś kolczastego, wydającego delikatny dźwięk charakterystyczny dla broni białej wibrującej z wysoką częstotliwością. Jakby dla dodania dramaturgii sytuacji i zwiększenia horroru obrońców stacji, jeden z wojowników przeciął z lekkością kawałek poszycia statku, który przeszkadzał mu w opuszczeniu kapsuły.
Inżynierowie spojrzeli po sobie i bez słowa zabrali się za przygotowywanie obrony sterówki.

Zagrałem kartę TAC, która sprawiła, że moje wingi ignorowały efekty Driven Off (przeciwnik mógł tylko niszczyć je, rzucając szóstki na Point Defence) w zamian za automatyczne zniszczenie jednego winga po skończonym runie. Pozwoliło mi to śpiewająco zająć stację.

Kleszcze i kocioł

– Stacja została zdobyta. Straciliśmy kontakt z ostatnim członkiem grupy inżynierów, straciliśmy także wszelki elektroniczny kontakt z samą stacją.
– Robale zapewne udadzą się do magazynów, aby przejąć ten ich cenny ładunek. Póki co żaden ich statek nie przebił się przez naszą linię obrony, aby zadokować. Niech wszystkie okręty w pobliżu stacji wyślą tam komandosów. Musimy ją odbić i nie dopuścić, aby jakikolwiek statek robali zadokował – ten ładunek nie może opuścić instalacji!

Niestety dla ludzkiej frakcji, na stację zostały wysłane elitarne oddziały wojowników, którzy na dodatek znali stację jak własną kieszeń. Żadna z prób abordażu nie powiodła się. Nawet jeżeli jakieś kapsuły przedarły się przez znacznie gęstszy ogień obronny, niż wydawało się to możliwe, na miejsce lądowania szybko docierali zwinni obrońcy. W charakterystyczny dla siebie sposób atakowali oddziały abordażowe z najmniej spodziewanych miejsc i kątów. Na nic zdały się ciężkie bronie, gdy 3-metrowe awatary dzikości i furii opadały z pionowych szybów na niespodziewających się zasadzki ludzi.
Tylko ostrzał pancernika postępował zgodnie z założeniami. Na okręcie wroga wykryto wielokrotne pożary i całkowicie zdemolowane punkty obronne – okręt był odsłonięty przeciwko atakom torpedowym, które zbierały żniwo.

Zarówno lewa, jak i prawa flanka nie wyglądały dobrze. Niszczyciele Relthozy posłały w niebyt dwie z trzech fregat i powoli ruszały w kierunku kotła przy stacji. Jeden z niszczycieli Dindrenzi został zniszczony, zaś jednostka dowódcza przejęta – ku przerażeniu ludzkiego admirała, ekrany poinformowały o uruchomieniu systemów FSD. Robale zamierzały uprowadzić jeden z jego okrętów.

Dymy i lustra

Kolejne chwile bitwy ukazały admirałowi jak naprawdę wyglądał plan agresorów. Niszczyciele Relthozy spróbowały nieudanego abordażu na osamotnioną fregatę, jednak jakoś od niechcenia. Po nieudanej akcji, pozostawiły fregatę z tyłu i ruszyły w kierunku stacji, ostrzeliwując przy tym ludzkie krążowniki.
Cała lewa flanka ruszyła w kierunku kotła przy stacji. Tylko okręt flagowy Relthozy przekierował całą moc do silników i próbował zbiec z pola bitwy, ładując swoje systemy FSD. Admirał domyślił się, że manewry pancernika były tylko pozorowanym atakiem. Miał on związać wroga ogniem i zając go do czasu aż zaciskające się kleszcze będą mogły zadokować i wyekstraktować cenny ładunek ze stacji.
– Nie na mojej warcie, przebiegłe robale. Wyślijcie okręty Ba’Kash za pancernikiem, my kładziemy ogień zaporowy na transportowiec i krążowniki, a nasze krążowniki mają zniszczyć stację!

Translacja

– Jak idzie ostrzał?
– Melduję, że fregaty przeciwnika zostały mocno przerzedzone, krążowniki zniszczone, został tylko transportowiec. Stacja wymaga jeszcze kilku salw do całkowitego zniszczenia.
– Doskonale. Przekażcie Ba’Kashom, żeby zajęły się wyłapywaniem fregat po zniszczeniu pancernika...
– Admirale, wykryto sygnaturę FSD, wydaje mi się, że transportowiec wykonuje krótki skok!

Zgodnie z przewidywaniami astronawigatora, transportowiec wykonał krótki skok FSD. Ku zdumieniu wszystkich na mostku, zmaterializował się tuż przy okręcie flagowym ludzi.
– Na co czekacie, ostrzelać go!
– Nie możemy, tuż za nim są nasze jednostki – salwa burtowa może zniszczyć również naszych.
– Admirale, krążowniki meldują aktywność na stacji.
– Co tam się dzieje?
– Wygląda na to, że będą strzelać?... Nie, zaraz... Stacja wystrzeliła właśnie dziesiątki drobnych obiektów z własnym napędem odrzutowym. To nie są torpedy. Skan w toku... To... to są jakieś kontenery. Kierują się w naszą... nie! Lecą w stronę transportowca!

Już po chwili transportowiec, w miarę bezpieczny pomiędzy okrętami wroga, zdołał przygarnąć nadlatujące kontenery i na pełnym ciągu rozpoczął ucieczkę w głąb pola asteroid, za którym uprzednio chowały się niszczyciele Relthozy. Stacja kosmiczna eksplodowała bezgłośnie w pustce kosmosu, atomowym błyskiem oddając ostatnie honory wojownikom Relthozy, którzy za cenę własnego życia zdołali wyrwać wrogom cenny ładunek i przekazać go swoim.

Epilog

Rozpoczął się pościg za uciekającym transportowcem. Wszystkie okręty manewrowały w kierunku uciekiniera – łącznie ze statkami Ba’Kash, które zdołały się już uporać z resztkami fregat przeciwnika. Jednakże dziwaczna technologia przeciwnika znowu dała o sobie znać. Kolejny raz pokładowa SI poinformowała o wykrytej sygnaturze FSD, kolejny raz transportowiec dokonał krótkiego skoku w głąb pola asteroid. Nadlatujące pociski kinetyczne i torpedy zostały skutecznie zablokowane przez gęsty rój kosmicznego śmieciowiska. Bezpieczny i zamaskowany transportowiec wraz z niszczycielami zdołał załadować systemy FSD dalekiego zasięgu i zbiec z pola bitwy.
Ludziom pozostały już tylko poszukiwania ocalałych i rozmyślanie, cóż było tak cennego na tej stacji, że wróg był gotów poświęcić większość swojej floty.

Komentarze   

#1 psborsuk 2016-02-07 20:30
Dobre, dobre!
A co tak cennego było w tych kontenerach ;)?
Cytować
#2 blackout_sys 2016-02-08 13:22
Genetycznie zaprojektowane embriony super-wojownikó w z wszczepionymi nanomaszynami sterowanego rozwoju i hiper-reaktywne j aklimatyzacji.
Cytować
#3 Sarmor 2016-02-08 18:44
Tyle trudnych słów... :P
Cytować
#4 Tomasz Paziewski 2016-03-14 14:10
Nawet pomimo że nie mam bladego pojecia jak się w to gra czytało się dobrze :)
Cytować

Dodaj komentarz

Prosimy o zachowanie kultury. Wulgarne komentarze będą usuwane.


Kod antyspamowy
Odśwież

2009 - 2017, The Node.pl Stopka redakcyjna, Disclaimer
Template designed by Globberstthemes