logotype

Imperium Umarłych - Bractwo

Paczka z kampanii Empire of the Dead: Requiem dotarła do mnie już jakiś czas temu, więc wypadałoby wreszcie opisać to, co się w niej znajdowało. Na pierwszy ogień pójdą figurki z dwóch frakcji podstawowych, a zaczniemy od tej, którą kupił znajomy. Oto przed Wami podstawowy zestaw do Holy Orders, występujący pod nazwą The Brotherhood.

 

Rozpoznanie

Dla przypomnienia, Święte Zakony to religijne grupy, których zadaniem jest fizyczne zwalczanie zła. Choć w podręczniku do gry zastrzeżono, że wywodzą się one z różnych religii, zgodnie z przyjętą w grze estetyką wiktoriańskiej Anglii (czy, szerzej, Europy) proponowane modele reprezentują zakon chrześcijański.

The Brotherhood to jeden z czterech pudełkowych starterów wydanych wraz z podręcznikiem do gry. Podobnie jak pozostałe trzy, kosztuje 25 funtów i zawiera 8 metalowych modeli w skali 28mm, które pozwalają nam na stworzenie początkowej drużyny i stoczenie pierwszych potyczek.

Według sklepu wśród figurek znajdują się 1 Deacon (przywódca), 1 Confessor (zastępca) i 6 Brothers (szeregowych członków). Jednak w podręczniku najbardziej charakterystyczny z modeli z tego zestawu został opisany jako Knight Marshall, czyli nadnaturalny bohater frakcji. No ale i tak to od gracza zależy, który model kogo będzie reprezentował.

Pakowanie

Normalnie wszystkie startery są pakowane w pudełka, jednak ponieważ ja otrzymałem swoje w ramach kampanii, ich pakowanie nie było standardowe. Pudełko zastąpiono blistrem, do którego upchnięto wszystkie 8 modeli. Dzięki grubej gąbce były świetnie zabezpieczone i dotarły do mnie bez żadnych uszkodzeń, choć kilka cieńszych elementów zostało wygiętych (widać to poniżej w przypadku pochodni). Na szczęście łatwo było je przywrócić do pierwotnego kształtu, a jednocześnie dzięki dość twardemu metalowi nie obawiałem się o ułamanie wygiętych części.

W blistrze nie zmieściły się już podstawki, które dostałem zapakowane wraz z podstawkami do pozostałych figurek. W standardowym pakowaniu wszystko jest w pudełku.

Jakość i montaż

Jak już wspomniałem, zestaw zawiera 8 figurek. Ja dla ułatwienia pogrupowałem je według broni i takimi grupami będę je omawiał.

Zacznijmy od trzech uzbrojonych w buzdygany. Dwóch z nich dodatkowo dzierży rewolwery. Te dwa modele reprezentują szeregowych zakonników przystosowanych do walki wręcz. Obaj mają całkiem dynamiczne pozy (zwłaszcza jak na jednoczęściowe modele) i są bardzo przyjemni dla oka – widać świetnie wyrzeźbione twarze, broń, sznury i fałdy habitów. Jednocześnie obie figurki nie są przeładowane detalami, co jest zresztą cechą wspólną wszystkich figurek do Empire of the Dead.

Trzeci model oprócz buzdyganu dzierży pochodnię, a za pas ma zatknięty miecz. Dodatkowo pozbawiony jest prawego oka, a na klatce piersiowej ma napierśnik (niestety nie udało mi się uchwycić tych detali na zdjęciu powyżej). Nietrudno się domyśleć, że jest to jeden z bohaterów. Podoba mi się, że wyróżnia się spośród zwykłych stronników, ale jednocześnie nie odstaje od nich.

Kolejni czterej zakonnicy są uzbrojeni w kusze. Trzej z nich są ubrani w habity, co sugeruje, że mamy do czynienia z szeregowymi członkami drużyny. Pozy tym razem nie są może aż tak dynamiczne, ale nadal ciekawe: jeden mierzy ze swojej broni, drugi ją ładuje, trzeci po prostu z nią stoi. Ponownie dzięki uzbrojeniu, twarzom, habitom i mniejszym detalom mamy do czynienia z ciekawymi modelami. Ich jedyny minus dotyczy nie wykonania, lecz zasad gry, według których kusze są stosunkowo drogie, a mało efektywne.

Czwarty z kuszników przytrzymuje broń u swojego boku, zaś w prawej ręce niesie pochodnię. Jego habit jest krótszy, w związku z czym widać jego nogi. Ponownie zdaje się, że figurka jest przeznaczona na bohatera, ale jest to zasugerowane jeszcze delikatniej (chyba że przyjmiemy, że pochodnia czyni herosa).

Ostatni model jest chyba najciekawszy z całego zestawu, przedstawia bowiem Deacona lub Knight Marshalla (zależnie od wyboru gracza, ja bym go widział jako tego drugiego). Oto mamy wojowniczego kapłana w zdobnym napierśniku, który za pomocą krzyża stara się odgonić stojące naprzeciw niego zło. Postać od razu przykuwa uwagę i jest oczywistym centrum drużyny. Dostrzeżemy na nim więcej szczegółów, niż na jego towarzyszach, jednak nadal nie jest to przeładowana detalami „choinka”.

Oprócz habitu nosi on płaszcz, który jest osobnym elementem – jest to jedyny model dwuczęściowy w zestawie. Płaszcz możemy z łatwością zamontować za pomocą bolca, bowiem model jest odlany z dziurą w plecach. Spasowanie elementów jest niezłe i nie trzeba dużo wypełniać szpachlą.

Modele są odlane bardzo dobrze, choć nadal potrzebują czyszczenia. Dość często mają pozostałości po kanalikach powietrza, a czasami także i inne zbędne elementy (jak np. łączenie między pochwą miecza a butem Knight Marshalla). Ponadto na wszystkich modelach widać wyraźne linie podziału formy. Jednak i nadlewki, i linie łatwo usunąć nożykiem i pilnikiem.

Porównanie

Tym razem figurki porównałem z możliwie największą ilością innych produktów. Na początku z potencjalnymi przeciwnikami – krwiopijcami od Fenrylla (z lewej) i Heresy (z prawej). Jak widać, oba monstra są nieco wyższe od naszych łowców, jednak nie w sposób rażący, a te kilka mm spokojnie można zrzucić na karb dziwnych efektów bycia nieumarłym.

Na kolejnym zdjęciu obok zakonników znaleźli się zombie od Mantica i dżentelmen od CP Models. Ku mojemu zdziwieniu okazuje się, że zombie jest podobnego wzrostu, co recenzowane modele (a należy wziąć pod uwagę, że jest przy tym zgarbiony) i ma od nich większą głowę (o jakiś milimetr). Nie są to jednak różnice, które rzucałyby się w oczy podczas gry. Dżentelmen z kolei idealnie pasuje do braci zakonnych (pamiętajmy o braku podstawki).

Wreszcie trzecie zdjęcie dla amatorów GW, z Nocnym Goblinem i starym Tancerzem Wojny. Goblin, jak to goblin, jest niski i chudy, więc modele całkiem do siebie pasują. Elf jest nieco niższy od zakonników, ale też nie wygląda przy nich źle.

Podsumowanie

Figurki z zestawu The Brotherhood to świetnie wyrzeźbione i ciekawe modele, których jakość wykonania nie budzi żadnych zastrzeżeń. Dobrze wpasowują się w klimat gotyckiego horroru, ale jednocześnie poza rewolwerami nie posiadają żadnych bardzo nowoczesnych elementów, dzięki czemu po drobnych przeróbkach można je zastosować także w grach fantasy, np. jako łowców czarownic.

Można by się spierać, czy cena nie jest zbyt wysoka – 25 funtów za 8 figurek to jednak trochę pieniędzy. Lecz jeśli porównamy ten zestaw ze starterami do innych systemów typu skirmish, The Brotherhood nie wyróżnia się ani na plus, ani na minus. Moim zdaniem za tak udane modele wojowniczych zakonników można tyle zapłacić.

Dodaj komentarz

Prosimy o zachowanie kultury. Wulgarne komentarze będą usuwane.


Kod antyspamowy
Odśwież

2009–2018, TheNode.pl Disclaimer
Template designed by Globberstthemes