logotype

Nadchodzące imprezy

Dla organizatorów

Organizujesz konwent, pokazy gier albo turniej i chcesz zareklamować swoją imprezę? Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript., a zarówno w tym polu, jak i na stronie głównej naszego portalu pojawi się stosowne ogłoszenie.

Zvezda - KV-1

We wrześniu tego roku opisałem model Panzer 38(t) w skali 1/100 produkowany przez rosyjską firmę Zvezda do ich autorskiego systemu Art of Tactic. W tym tygodniu zaś moja kolekcja powiększyła się o kolejny pojazd z tej serii. Jednak tym razem nie jest to lekki czołg, a ciężki sowiecki potwór, który w 1941 r. siał postrach w sercach Niemców: KV-1.

 

Rozpoznanie

Dla przypomnienia, Art of Tactic to gra (a raczej seria gier), której pierwsza odsłona ujrzała światło dzienne w 2010 roku. Choć rozgrywka prowadzona jest na planszy, system korzysta z modeli w skalach 1/72 (piechota i artyleria), 1/100 (czołgi) oraz 1/144 (samoloty). Ceny zestawów oscylują między 8 a 14 zł, przez co wzbudziły one zainteresowanie wśród miłośników różnych systemów, do których pasują skalą.

Na samym początku gra skupiała się na starciach oddziałów niemieckich i radzieckich na początku inwazji na ZSRR, później jednak pojawiły się także zestawy rumuńskie z tego okresu (niestety tylko w jednym, większym zestawie) oraz brytyjskie z 1940 roku. Na nadchodzący rok zostały zapowiedziane modele współczesnych wojsk amerykańskich i rosyjskich.

Pakowanie

KV-1 zapakowany jest tak, jak pozostałe modele z tej serii - w małe, kartonowe pudełko ozdobione z przodu bardzo ładną ilustracją przedstawiającą ciężki czołg brnący przez śnieg.

Z tyłu zaś mamy zdjęcia gotowego modelu, instrukcję jego złożenia oraz informacje o ilości części, długości pojazdu, zawartości pudełka itd.

W środku znajdziemy kartę ze współczynnikami czołgu, ulotkę informującą nas o Art of Tactic oraz dwie wypraski z częściami modelu.

Montaż i jakość

Dwie wypraski wcale nie oznaczają dużej ilości części - jest ich zaledwie 6 części, czyli tyle samo, ile w przypadku Panzer 38(t). (Pozwalam sobie pominąć chorągiewkę, która nie ma zastosowania w innych grach poza Art of Tactic - z nią części jest 7.)

Te części to dół kadłuba, góra kadłuba, lewe gąsienice z kołami, prawe gąsienice z kołami, dół wieży z działem i karabinem maszynowym oraz góra wieży. Do ich wycięcia najlepiej użyć skalpela, bowiem nie wszędzie da się wsadzić cążki.

Obróbka ogranicza się niemal wyłącznie do usunięcia śladów łączeń części z wypraską. W większości przypadków jest to bardzo proste, jedynie łączenia u góry gąsienic mogą się okazać problematyczny - jednak nie trzeba się tym przejmować, bowiem i tak zostaną ukryte pod błotnikami. Warto także uważać przy oczyszczaniu spodu kadłuba, bowiem przypadkiem można usunąć mniejszy z dwóch bolców do montażu gąsienic (zdarzyło mi się to, gdy użyłem trochę zbyt dużej siły przy odcinaniu pozostałości po wyprasce - zresztą ten brak widać na poniższym zdjęciu).

Oprócz tego przy większości części nie musimy nic robić. Wyjątkiem jest dolna część wieży, przez którą idzie bardzo widoczna linia podziału formy (na zdjęciu powyżej została już usunięta). Na szczęście bardzo łatwo ją usunąć, należy jednak uważać na lufę karabinu maszynowego, którą można przy tym łatwo odłamać. Niegłupim pomysłem jest zastąpić ją kawałkiem cienkiego drutu, by uniknąć uszkodzenia w przyszłości.

Jak wszystkie modele do Art of Tactic, tak i KV-1 da się złożyć na wcisk. Dobrze jednak przypiłować trochę bolce wystające z górnej części kadłuba oraz dolnej części wieży. Zmniejszając ich średnicę ułatwimy sobie składanie, a także ewentualne rozkładanie modelu. Zaś skracając odrobinę oba bolce pozbędziemy się szpar, które musielibyśmy szpachlować.

Tak spiłowany model po złożeniu nie wymaga niemal żadnych poprawek. Jedynie okolice jarzma kaemu z tyłu wieży dobrze byłoby wyrównać, by ukryć fakt, że składa się z dwóch części. Podobnie dobrze byłoby zamaskować drobną różnicę w poziomach między górną a dolną częścią kadłuba na samym jego przedzie.

Pod względem detali, model prezentuje się świetnie, przynajmniej jak na tę cenę. Bardzo dobre wrażenie robią góra wieży i góra kadłuba ze wszystkimi włazami, wywietrznikami, peryskopami. Gorzej jest z bokami wieży, które są całkowicie płaskie - wynika to niestety z ograniczeń technologicznych, których przeskoczyć się nie da (chyba że robiąc droższy i bardziej skomplikowany model).

Układ jezdny prezentuje się całkiem nieźle, przynajmniej jeśli chodzi o koła i zawieszenie. Gąsienice są uproszczone, co jest wspólną cechą wszystkich modeli do szybkiego składania. Największym ich minusem są płaskie powierzchnie od strony wewnętrznej (tj. przy kołach), które dobrze będzie zamaskować błotem, pyłem czy śniegiem.

Uproszczenie modelu skutkuje także brakiem jakichkolwiek dodatków w postaci linek, narzędzi i innego ekwipunku przewożonego na czołgu, ale te zawsze można dorobić samemu, szlifując nasze zdolności modelarskie.

Na koniec jeszcze uwaga o poprawności historycznej modelu. Oto według pudełka mamy do czynienia z KV-1 mod. 1940. Spotkałem się z użyciem tej nazwy wobec dwóch seryjnych wersji czołgu: pierwszej, z działem L-11 (Maksym Kołomyjec, KW, vol 1: 1939-1941, Wydawnictwo Militaria) lub drugiej, z działem F-32 (Jochen Vollert, KV-1 - The Soviet Heavy Tank of WWII - Early Variants, Tankograd Publishing). Jak łatwo zauważyć po jarzmie działa, model Zvezdy przedstawia pierwszą wersję produkcyjną z działem L-11, którą pan Vollert nazywa KV-1 model 1939. Z punktu widzenia fana gier bitewnych oznacza to tyle, że model najlepiej pasuje do starć z początku wojny (powiedzmy 1941-42), przy czym już wtedy był zastępowany przez nowszą wersję. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie w używaniu go i później, choć z pewnością zostanie to zauważone przez miłośników historii. A jeśli ktoś chciałby mieć nowszą wersję, wystarczy jarzmo przerobić, czy to własnoręcznie, czy też korzystając z odpowiedniego modelu T-34/76 (choć, niestety, nie tego od Zvezdy).

Podsumowanie

Bardzo polecam zakup tego modelu, zwłaszcza jeśli potrzebujecie większej ilości tych czołgów i/lub nie chcecie wydać fortuny. Za niewielkie pieniądze otrzymujemy ładny i prosty w konstrukcji model, świetnie nadający się do gry, jak i eksperymentów modelarskich. Jego główna wada to ograniczona ilość detali, przynajmniej w porównaniu do droższych, modelarskich zestawów, jednak taki już urok modeli Art of Tactic. Zawsze można ten problem zlikwidować własnymi, wcale nie trudnymi modyfikacjami, co zamierzam w najbliższej przyszłości zademonstrować.

Dodaj komentarz

Prosimy o zachowanie kultury. Wulgarne komentarze będą usuwane.


Kod antyspamowy
Odśwież

2009–2018, TheNode.pl Disclaimer
Template designed by Globberstthemes