logotype

Nadchodzące imprezy

Dla organizatorów

Organizujesz konwent, pokazy gier albo turniej i chcesz zareklamować swoją imprezę? Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript., a zarówno w tym polu, jak i na stronie głównej naszego portalu pojawi się stosowne ogłoszenie.

Dana potyczki z modelarstwem - Tiger I, cz. 2

Zwykle prokrastynacja uniemożliwia mi dokończenie czegokolwiek, co zdążyłem już skutecznie rozgrzebać. Sesja jednak nadal straszy, do tego zaczęły się zapisy na zajęcia – słowem: zapraszam na ciąg dalszy moich zmagań z Tygrysem!

Zacząłem od zabawy z gąsienicami – po prostu uznałem, że z tym będzie najmniej zachodu. Otworzyłem skrzynkę z farbami i, ku mojemu zdumieniu, okazało się, że nie mam niczego srebrnego. Sprawdziłem w innym miejscu i znalazłem tylko srebrną farbkę Humbrola w kolorze wypolerowanego srebra (oznaczenia zaginęły w mrokach dziejów). Życie. Musiałem pracować z tym, co było pod ręką, w końcu dla jednej farbki nie ruszyłbym się z ciepłego domu. Dodałem Black Ink produkcji GW, potem trochę Flesh Wash tej samej marki dla dodania efektu rdzy. Przynajmniej przestało się błyszczeć jak psie jajca, ale nadal nie jestem zadowolony z uzyskanego rezultatu, więc z montażem będę się musiał wstrzymać. (Sidenote: udało mi się znaleźć wycinek instrukcji poświęcony montażowi układu jezdnego. Rzecz jasna już po tym jak skleiłem koła. Powinno się przydać przy mocowaniu gąsienic.)

Gdy gąsienice schły zabrałem się za montaż kół. znowu wszystko na sucho. Jeden rząd, drugi, trzeci. Pasuje. Przy pasowaniu kół napędowych coś przestało grać, bo zwyczajnie się nie mieściły. Jeden rysunek mówi mi, że wszystko jest tak jak należy. Kolejne też. Okazuje się, że nie można ufać artystom zajmującym się pudełkami. Dopiero zdjęcie z epoki uświadomiło mi, że zamocowałem koła zupełnie na odwrót. Całe szczęście przed klejeniem. Zacząłem jednak od pomalowania ścianki za na seksowny, piaskowy kolor (Game Color Desert Yellow). Poniosło mnie i machnąłem również dół. Przy okazji odkryłem, że mycie detergentem wyprasek gówno dało i farba nijak się chce się trzymać. Za to ślizga się wspaniale. Oznaczało to, że będę musiał zrobić kilka warstw, a więcej pracy nigdy mnie nie cieszy. Gdy farba przeschła, przykleiłem pierwszy rząd kół i pomalowałem. Repeta i jeszcze jedna. Na końcu koła krańcowe. Zdjęcie przedstawia także różnicę pomiędzy nowym kolorem a oryginalnym. Nowy jest jakby „brudniejszy”, co moim zdaniem pasuje do klimatów frontowych (i do moich planów względem wykończenia).

Nie mając pomysłu na wykończenie gąsienic zostało mi tylko jedno – Zimmerit. Szybki risercz ujawnił, że nie ułatwię sobie życia „wprasowując” wzorek w kratkę, jaki można zaobserwować na niektórych Panterach. Nic z tego, Tygrysy dostawały ten drugi rodzaj. Do robienia wklęśnięć wybrałem mały śrubokręt, który pałętał się akurat po biurku. Chyba dokręcałem okulary. Okazał się strzałem w dziesiątkę. Rozrobiłem szybko trochę zielonego towaru i zabrałem się entuzjastycznie za nakładanie pasty. Muszę przyznać, że było to moje drugie poważniejsze starcie z masą chemoutwardzalną, więc trochę się obawiałem rezultatu. Muszę przyznać, że wyszło lepiej, niż się spodziewałem. Znowu poniosły mnie emocje i zrobiłem jeszcze parę śladów trafień. W końcu Tygrys to twarde bydlę i musi wyglądać na takie. Druga strona kadłuba poszła jeszcze szybciej. Gdy GS trochę przesechł, dowierciłem otwory na linę i błotniki. Otwory na te drugie były zaznaczone tylko od wewnątrz, a same błotniki mają wyraźne wypustki do wpasowania. Podobnych niedoróbek jest jeszcze parę, związanych głównie z otworami i wentylacją w obrębie wieżyczki. Nie, żeby miało mnie to zniechęcić, po prostu uprzedzam ewentualnych naśladowców. A, i lufę też trzeba wywiercić.

Potem przyszedł czas na oklejenie wieżyczki. Tu zabawy miałem trochę więcej, ponieważ zamierzam zamocować zapasowe ogniwa gąsienic, a więc oklejenie całości odpadało ze względów praktycznych. Na gotowym modelu i tak nie będzie tego widać. Zimmerit nie znalazł się także przy dziale. Źródła nie były tu jednoznaczne, więc uznałem, że być może w wyniku napraw pasta zeszła. Albo coś w tym stylu. Hej, przecież w pewnym momencie germańska machina wojenna przestała działać jak szwajcarski zegarek.

Jeszcze tylko płyta przednia i jedna część kadłuba i Zimmerit nałożony. Owszem, nie wygląda tak, jak powinien, czyli równo nałożony przez fabrykę. Ale gdzieś, źródła nie pomnę, bo przy czterdziestu paru otwartych zakładkach moja przeglądarka miewa fochy, przeczytałem, że uzupełniania pasty dokonywano również polowo, więc czuję się trochę usprawiedliwiony. Albo przynajmniej znalazłem jakąś wymówkę.

By uwieńczyć prace dokleiłem tył. Tu przyznaję się bez bicia Zimmerit też będzie. Ale później, bowiem nie mam do końca pomysłu na wykończenie tej części. Prawdopodobnie nie będzie jednej osłony wydechu, ale wolę nie obiecywać za dużo. Wiem za to, że nie przykleję góry kadłuba do reszty, tak wcale a wcale. Raz, że pasuje idealnie. Dwa, że ułatwi mi to ewentualne naprawy (w tym zabawy z wieżyczką, która już wiem, że będzie się psuła). Trzy, że w środku jest sporo miejsca i można tam coś trzymać, a ta część tak łatwo wcale nie odchodzi.

Pozornie nie zrobiłem dużo, ale ograniczał mnie czas schnięcia tego wszystkiego.

W następnym odcinku: gąsienice, prace wykończeniowe i miejmy nadzieję, że zabiorę się poważnie za malowanie.

Dodaj komentarz

Prosimy o zachowanie kultury. Wulgarne komentarze będą usuwane.


Kod antyspamowy
Odśwież

2009–2018, TheNode.pl Disclaimer
Template designed by Globberstthemes