logotype

Nadchodzące imprezy

Dla organizatorów

Organizujesz konwent, pokazy gier albo turniej i chcesz zareklamować swoją imprezę? Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript., a zarówno w tym polu, jak i na stronie głównej naszego portalu pojawi się stosowne ogłoszenie.

The Silver Bayonet - The Second Russian Unit

W ramach przygotowań do pokazów The Silver Bayonet na tegorocznym Pyrkonie postanowiłem urozmaicić mój rosyjski oddział i do zrecenzowanego już wcześniej pierwszego zestawu dokupiłem drugi, który został wydany przez North Star Military Publishing wraz z dodatkowymi Austriakami krótko po premierze dodatku poświęconego Karpatom. Choć figurki z pudełka The Second Russian Unit ukazały się wraz z dodatkiem, przedstawiają wyłącznie postaci z podręcznika głównego, a całość nada się na rozpoczęcie przygody z grą. Czy jest w tej roli lepsza od pierwszego zestawu? Jak nowe wzory wypadają przy starszych? Tego dowiecie się poniżej.

Rozpoznanie

Na stronie producenta wszystkie oddziały do TSB – zarówno te z podręcznika głównego, jak i z dodatków – kosztują po 24 funty. Można je też dostać w dwóch polskich sklepach, w których ich cena jest identyczna i wynosi 132 złote.

The Second Russian Unit zawiera 8 metalowych modeli w skali 28 mm, które według opisu producenta przedstawiają następujące postaci:

  • oficera,
  • młodszą oficer,
  • grenadiera,
  • artylerzystę,
  • ciężkiego kawalerzystę,
  • partyzanta,
  • doświadczonego łowcę potworów,
  • okultystę.

Pakowanie

Zestaw jest sprzedawany w niedużym kartonowym pudełku, na które nałożono cienką papierową obwolutę ze zdjęciem pomalowanego grenadiera z przodu i małymi zdjęciami wszystkich modeli z tyłu.

Dodatkowym zabezpieczeniem jest woreczek z folii bąbelkowej, w którym schowano wszystkie figurki. Niestety nie chroni on przed wygięciem długich i cienkich elementów takich jak ostrza szabli, choć tym razem obyło się bez poważniejszych uszkodzeń.

Jakość

Pod względem jakości odlewu Rosjanie nie odstają od innych produktów North Stara. Po wyciągnięciu z pudełka moje egzemplarze miały wyraźne linie podziału, drobne pozostałości po kanalikach odprowadzających powietrze, a także charakterystyczne dla tej linii kuliste nadlewki na lufach muszkietów. Usunięcie tych niedoskonałości nie sprawiło żadnych problemów, ponieważ figurki są odlane z typowego, relatywnie miękkiego metalu. Oprócz tego musiałem też naprostować wygięte szable artylerzysty i kawalerzysty.

Pudełko nie zawiera żadnych podstawek, które musimy dobrać sami. Wszystkie wzory bez problemu zmieszczą się na okrągłych podstawkach o średnicy 25 mm, czy to płaskich Renedry, czy też wyższych używanych choćby przez GW.

Figurki zostały wyrzeźbione w szczegółowym, oldschoolowym stylu typowym dla linii The Silver Bayonet (z nielicznymi wyjątkami). Podobnie jak większość żołnierzy mają dość dynamiczne pozy, co mnie akurat nie przeszkadza. Jedyne, co mnie trochę męczy, to podobieństwo wojaków z muszkietami, którzy zawsze trzymają je niemal w ten sam sposób. Co stoi na przeszkodzie, by choć raz wyrzeźbić postać ładującą broń albo z niej celującą?

O ocenę umundurowanych postaci ponownie poprosiłem Fromholda (serdecznie dziękuję za pomoc!). Przejdźmy zatem do poszczególnych wzorów i przyjmy się im bliżej.

Omawianym oddziałem dowodzi oficer piechoty w płaszczu i furażerce. Podobnie jak jego kozacki towarzysz z poprzedniego zestawu jest uzbrojony w dwa pistolety i szablę (schowaną w pochwie na prawym boku). Oprócz tego ma patrontasz, sporych rozmiarów torbę i latarnię.

Mam co do tej figurki mieszane uczucia. Z jednej strony podoba mi się jej wyposażenie i ciut bardziej dynamiczna poza, z drugiej wolę nieco bardziej strojne umundurowanie dońskiego kozaka z pierwszego zestawu, nie wspominając o jego wąsach.

Doświadczony łowca zdaniem Fromholda jest „mocno fantasy”. Na moje kompletnie laickie oko zdaje się być inspirowany muszkieterami i grenadierami, ale nie pasuje idealnie do żadnej z tych formacji.

W przeciwieństwie do swojego kolegi z pierwszego oddziału w boju używa muszkietu, a nie siekiery. Wygląda na jeszcze lepiej przygotowanego od swojego przełożonego, bo oprócz ładownicy i wielkiej torby zabrał ze sobą spory młot i zapas drewnianych kołków. Ten sprzęt wyróżnia go na tle innych strzelców i sprawia, że łowca podoba mi się pomimo dość często spotykanej w tej linii pozy.

Kolejny model bez wątpienia jest grenadierem, o czym świadczy charakterystyczne nakrycie głowy nazywane „mitrą” (oficjalnie zastępowane czakami od 1805 roku). Reszta munduru wzbudziła wątpliwości mojego konsultanta, a detale kurtki ukryte pod pasami z pewnością nie pomagają w identyfikacji (na szczęście?).

W przeciwieństwie do poprzednich modeli grenadier nie niesie żadnego dodatkowego wyposażenia poza torbą i ładownicą, a pozę ma chyba najsztywniejszą z całej ósemki. Nie skreślałbym go jednak całkowicie: moim zdaniem broni się głową z pokaźnym wąsem, marsową miną i bogato zdobioną czapką.

Ciężki kawalerzysta to konkretniej kirasjer, choć jego kirys nie jest tak wyeksponowany, jak to ma miejsce u paru innych modeli z linii. Hełm i wąsy pozwalają mu stanąć w szranki z grenadierem, z którym wygrywa ciekawszą pozą (która wciąż nie jest niczym specjalnym). Pod względem wyposażenia nie ma nic szczególnego, a jedynie pochwę do szabli, torbę (nad lewym udem), patrontasz i kaburę z pistoletem. Ot, po prostu solidny model.

Artylerzysta w ocenie Fromholda bardziej przypomina jegra, choć uzbrojony jest w szablę i pistolet, a nie gwintowany karabin. Jeśli o mnie chodzi, to błędów w kroju munduru nie dostrzegam, ale ubolewam nad tym, że rzeźbiarz nie spróbował odtworzyć artyleryjskiego czaka z charakterystycznymi skrzyżowanymi lufami armatnimi z przodu. Z pewnością nie wynika to z braku umiejętności, wszak grenadierowi wyrzeźbił „mitrę” z dwugłowym orłem.

Jeśli jednak przymkniemy oko na poprawność historyczną, to artylerzysta jest całkiem fajnym modelem – może nie ma żadnego ciekawego wyposażenia, ale podoba mi się jego poza.

 

Młodsza oficer ma na sobie mundur huzara z obowiązkową kurtką narzuconą na lewe ramię. Bogato zdobiony mundur rekompensuje skromne wyposażenie, które ogranicza się jedynie do szabli i patrontasza, a dynamiczna poza sprawia, że to jedna z moich ulubionych postaci w omawianym zestawie – podoba mi się do tego stopnia, że zastanawiam się nad awansowaniem jej na dowódczynię mojego oddziału.

Kolejne postaci nie służą już w regularnych oddziałach. Pierwszą z nich jest partyzant (to chyba najlepsze tłumaczenie terminu irregular), ubrany w niskie buty, szerokie spodnie, prostą koszulę spiętą pasem i wysoką futrzaną czapkę. W rękach dzierży muszkiet, a na plecach ma patrontasz i niewielki worek. Mimo dość skromnych detali to całkiem sympatyczny model, który może się przydać nie tylko w epoce napoleońskiej.

Na koniec zostawiłem najbardziej egzotyczny model: okultystę, a właściwie syberyjskiego szamana, który wydaje się być wzorowany na współczesnych fotografiach i XIX-wiecznych ilustracjach. Ma na sobie długi płaszcz przyozdobiony licznymi plecionymi tasiemkami, a na głowie nosi małą czapkę z frędzlami zasłaniającymi oczy i wysokimi, nieco przerysowanymi piórami. Na przewieszonym przez pierś pasie wisi zdobiona torba, a w dłoniach szaman trzyma bęben, na którym gra pałeczką.

Obok młodszej oficer okultysta jest moją ulubioną figurką z zestawu, zarówno za sprawą unikatowego tematu, jak i szczegółowego wykonania. Szkoda tylko, że… postaci tej nie ma na rosyjskiej liście! Zasady dopuszczają dobieranie „żołnierzy” spoza listy, ale każdy kosztuje wówczas dodatkowe 8 punktów.

A jak pod tym względem wypada cała ósemka? Jak możecie pamiętać, na początku kampanii każdy gracz ma do rozdysponowania 100 albo 105 punktów (zależnie od parametrów oficera), a modele z pierwszego zestawu wystawiane według sugestii producenta kosztowały łącznie 148 punktów. W przypadku The Second Russian Unit łączny koszt wszystkich postaci jest tylko trochę niższy, bo wynosi 143 punkty. To nadal sporo powyżej startowej wartości, co potwierdza, że nie są to zestawy na start, a raczej pudełka specjalistów, które warto uzupełnić historycznymi modelami zwykłych piechurów (a więc tańszymi postaciami). Oczywiście można też dopasować do figurek inne profile lub też wystawić mniej niż maksymalne osiem postaci.

Porównanie

Nim przejdziemy do podsumowania, sprawdźmy, jak omawiane modele wypadają w porównaniu z figurkami z innych linii. Zacznijmy od metalowych Rosjan od brytyjskiej firmy Eagle Miniatures, które postanowiłem wymieszać w moim oddziale. Obok łowcy monstrów i młodszej oficer pozują dwaj artylerzyści, nowszy wzór (drugi z lewej) i starszy oficer (z lewej). Obaj są niżsi od figurek North Stara, ale nowa rzeźba nie odstaje wzrostem aż tak mocno jak stara.

Do drugiego zdjęcia wziąłem już typowe napoleońskie plastiki: Francuza od Warlord Games (z lewej) i starszy wzór Brytyjczyka od Victrixa (z prawej). Obaj nieźle pasują do figurek North Stara, choć gdyby łowca potworów się wyprostował, byłby od obu wyższy.

Na trzeciej fotce widzimy brytyjskiego strzelca od Wargames Atlantic i awanturnika z Mordheim (czyli standardowy model do porównań). Figurka od WA ma odrobinę drobniejszą budowę od postaci North Stara, ale różnice nie są aż tak zauważalne, by raziły.

Podsumowanie

Zawartość zestawu The Second Russian Unit od pozostałych ludzkich figurek do The Silver Bayonet (czy większości metalowych produktów North Stara): to niezbyt dynamiczne, ale oldschoolowe i klimatyczne modele. Wzory są moim zdaniem nieco lepsze od tych z pierwszego rozdziału – dowódca z piechoty nie rzuca się w oczy tak jak kozak, ale za to nie ma tu modelu rozczarowującego niczym niedźwiedziołak. Dzięki trzem postaciom uzbrojonym w muszkiety z drugiego zestawu łatwiej będzie złożyć oddział na start kampanii, ale nadal lepiej będzie dokupić kilku zwykłych piechurów albo przemieszać oba oficjalne zestawy (i przy okazji zyskać zapas specjalistów na dalsze bitwy).

2009–2024, TheNode.pl Disclaimer
Template designed by Globberstthemes